Google nie karze za samo użycie sztucznej inteligencji przy pisaniu. Ocenia, czy tekst jest przydatny i rzetelny, a sankcje stosuje wtedy, gdy narzędzia służą do masowego tworzenia stron bez wartości dla czytelnika. Poniżej opisujemy, gdzie dokładnie przebiega ta granica, jak rozpoznać działanie ręczne w Search Console i jak ułożyć pracę z AI tak, aby za fakty, źródła i redakcję odpowiadał człowiek.
Co Google mówi o treściach pisanych przez AI
Google ocenia przydatność i rzetelność treści, a nie sposób, w jaki powstała. W dokumencie o korzystaniu z treści utworzonych za pomocą generatywnej AI wyszukiwarka wskazuje, że takie narzędzia mogą pomagać w zbieraniu informacji i nadawaniu tekstowi struktury, a gotowy materiał ma spełniać podstawowe zasady wyszukiwarki oraz zasady dotyczące spamu. Nie ma tam zakazu używania AI ani osobnej kary za sam fakt jej użycia.
To samo podejście widać w zaleceniach dotyczących tworzenia treści przydatnych, rzetelnych i ukierunkowanych na użytkowników. Google proponuje w nich ocenę własnych tekstów za pomocą trzech pytań: kto stworzył treść, jak ją stworzył i dlaczego. Przy pytaniu o sposób powstania dokument wymienia wprost treści generowane automatycznie, generowane przez AI oraz wspomagane przez AI. Najważniejsze jest jednak pytanie o powód. Jeżeli tekst powstał po to, by pomóc ludziom, mieści się w tym, co systemy rankingowe mają nagradzać. Jeżeli automatyzacja lub AI służy przede wszystkim do manipulowania pozycjami w wyszukiwarce, Google nazywa to naruszeniem zasad dotyczących spamu.
W praktyce oznacza to, że pytanie o to, czy wolno pisać z AI, jest źle postawione. Właściwe pytanie brzmi, czy dana podstrona wnosi coś, czego czytelnik nie znajdzie na dziesięciu innych, i czy informacje na niej są prawdziwe. Kancelaria z Krakowa, która poprosi model o szkic tekstu o zachowku, a następnie radca prawny poprawi go, uzupełni o własne doświadczenie z sal sądowych i sprawdzi z przepisami, postępuje zgodnie z zaleceniami. Ta sama kancelaria, która w jedno popołudnie wygeneruje trzysta niemal identycznych podstron dla trzystu miejscowości, wchodzi na teren opisany w zasadach dotyczących spamu.
Jak systemy rankingowe podchodzą do jakości
W opisie systemów rankingowych Google wyjaśnia, że system przydatnych treści ma pokazywać materiały oryginalne i pomocne, pisane dla ludzi, a nie tworzone głównie po to, by zdobyć ruch z wyszukiwarki. System ten został włączony do podstawowych systemów rankingowych, co oznacza, że ocena przydatności nie jest osobnym filtrem uruchamianym od czasu do czasu, tylko stałym elementem ustalania kolejności wyników. Ten sam dokument wymienia systemy wykrywania spamu, wśród nich SpamBrain, które zajmują się treściami i zachowaniami łamiącymi zasady.
Warto też znać pojęcie, do którego Google odwołuje się przy ocenie wiarygodności.
Skrót od angielskich słów oznaczających doświadczenie, wiedzę ekspercką, autorytet i wiarygodność. Google zaznacza, że nie jest to pojedynczy czynnik rankingowy, a najważniejszym z tych czterech elementów jest zaufanie.
Tekst, który powstał wyłącznie z ogólnej wiedzy modelu, z natury nie zawiera doświadczenia konkretnej firmy. Model nie wie, jakie pytania zadają klienci hydraulika z Łodzi ani które usterki powtarzają się w kamienicach w śródmieściu. Tę część musi wnieść człowiek i to ona odróżnia stronę od setek podobnych. Więcej o tym, jak pokazać wiarygodność na stronie, opisujemy we wpisie o E-E-A-T i wiarygodności strony firmy.
Gdzie przebiega granica między pomocą AI a spamem
Granicę wyznacza zasada dotycząca nadużywania treści na dużą skalę. Według zasad dotyczących spamu w wyszukiwarce Google chodzi o generowanie wielu stron przede wszystkim po to, by manipulować rankingiem, a nie pomagać użytkownikom. Zwykle są to duże ilości nieoryginalnych treści, które mają znikomą wartość lub nie mają jej wcale. Dokument podkreśla, że ocena jest taka sama niezależnie od tego, jak te strony zostały utworzone.
Wśród przykładów Google podaje korzystanie z narzędzi generatywnej AI lub podobnych do tworzenia wielu stron bez dodatkowej wartości dla użytkowników, łączenie zawartości cudzych stron bez dodawania własnych treści, zakładanie wielu witryn po to, by ukryć masowy charakter publikacji, oraz strony z tekstem pozbawionym sensu, wypełnionym słowami kluczowymi. O naruszeniu decydują więc łącznie trzy cechy: skala, cel nastawiony na ranking i brak wartości. Sama duża liczba publikacji nie jest problemem, jeśli każda z nich komuś służy.
Dobrze widać to na przykładzie sklepu z Poznania, który ma kilka tysięcy produktów. Opisy przygotowane z pomocą AI na podstawie rzeczywistych danych technicznych, sprawdzone przez osobę znającą asortyment i uzupełnione o informacje, o które pytają kupujący, są po prostu opisami produktów. Kilka tysięcy podstron typu "najlepszy produkt dla każdego miasta w Polsce", różniących się jedynie nazwą miejscowości, to już wzorzec opisany w zasadach.

Ta sama zasada dotyczy serii podstron lokalnych, wpisów blogowych pisanych pod każdą możliwą odmianę frazy oraz tekstów na stronach zaplecza. Jeżeli po usunięciu nazwy miasta lub produktu dwie podstrony są praktycznie takie same, żadna z nich nie daje czytelnikowi nic ponad to, co dała pierwsza. Firmom działającym w kilku miejscowościach polecamy podejście opisane we wpisie o stronach lokalizacji dla firmy z wieloma oddziałami: mniej podstron, ale każda z własnymi informacjami.
Co grozi za masowe treści bez wartości
Witryna, która narusza zasady dotyczące spamu, może mieć niższą pozycję albo w ogóle nie pojawiać się w wynikach wyszukiwania. Tak opisuje to sam Google. Naruszenia wykrywane są dwiema drogami: przez systemy automatyczne oraz, gdy jest to potrzebne, przez weryfikatorów, czyli pracowników oceniających strony. Ta druga droga może zakończyć się działaniem ręcznym.
Sankcja nałożona przez pracownika Google, który uznał, że strony witryny łamią zasady dotyczące spamu. Skutkiem jest zwykle obniżenie pozycji albo usunięcie części lub całości witryny z wyników.
Różnica między obiema drogami ma duże znaczenie praktyczne. O działaniu ręcznym właściciel jest informowany w Search Console i może poprosić o ponowne rozpatrzenie sprawy po naprawie. Przy ocenie automatycznej nie ma powiadomienia ani formularza odwołania. Strony po prostu tracą widoczność, a jedyną drogą jest poprawa treści i oczekiwanie, aż systemy ponownie je ocenią.
| Cecha | Ocena automatyczna | Działanie ręczne |
|---|---|---|
| Kto decyduje | Systemy rankingowe i systemy wykrywania spamu | Pracownik Google po przejrzeniu witryny |
| Powiadomienie | Brak | Raport Ręczne działania i wiadomość w Search Console |
| Zakres | Nie jest podawany | Lista wzorców adresów albo informacja, że dotyczy całej witryny |
| Droga wyjścia | Poprawa treści i ponowna ocena przez systemy | Naprawa wszystkich wskazanych stron i prośba o ponowne rozpatrzenie |
W przypadku treści znaczenie mają przede wszystkim dwa rodzaje działań ręcznych wymienione w pomocy Search Console. Pierwszy nosi nazwę "Mało treści, w dodatku o niewielkiej lub żadnej wartości" i obejmuje strony niskiej jakości, powielone treści oraz strony tworzone tylko po to, by przekierować ruch dalej. Drugi to "Poważne problemy ze spamem", gdzie jako przykład agresywnych technik pomoc wymienia właśnie nadużywanie treści na dużą skalę.
Z naszych obserwacji wynika, że firmy znacznie częściej doświadczają cichej utraty widoczności niż formalnego działania ręcznego. Blog rozbudowany w krótkim czasie o setki podobnych wpisów przestaje zdobywać wyświetlenia, część adresów nie trafia do indeksu, a w raporcie Ręczne działania nic się nie pojawia. To obserwacja z praktyki agencji, a nie cytat z dokumentacji, ale dobrze tłumaczy, dlaczego brak komunikatu nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Jak odróżnić taką sytuację od zwykłych wahań, opisujemy we wpisie o spadku ruchu z Google, a przyczyny pomijania adresów we wpisie o tym, dlaczego Google nie indeksuje strony.
Jak znaleźć działanie ręczne w Search Console i co z nim zrobić
Informacja o działaniu ręcznym znajduje się w Search Console, w raporcie Ręczne działania. W menu po lewej stronie należy rozwinąć grupę Bezpieczeństwo i ręczne działania, a następnie otworzyć pozycję Ręczne działania. Raport wymaga zweryfikowanej usługi dla danej witryny, więc bez dostępu do konta nie da się go otworzyć.
U góry raportu widać liczbę działań nałożonych na witrynę. Jeżeli nie ma żadnego, wyświetla się zielony znacznik z komunikatem o braku problemów. Gdy działanie istnieje, każda pozycja zawiera rodzaj problemu, krótki opis, listę wzorców adresów, których dotyczy, albo informację, że obejmuje całą witrynę, oraz odnośnik do szerszego wyjaśnienia. Wzorzec adresów jest ważną podpowiedzią: jeśli wskazuje katalog bloga albo serię podstron miast, wiadomo, od której części serwisu zacząć.
- Odczytanie zakresu
Po rozwinięciu opisu działania widać, których stron dotyczy. Na tej podstawie powstaje pełna lista adresów do przejrzenia, najlepiej w arkuszu z kolumną na decyzję.
- Decyzja dla każdej podstrony
Każdy adres trafia do jednej z trzech grup: do przepisania z udziałem osoby znającej temat, do połączenia z inną, lepszą podstroną albo do usunięcia.
- Naprawa wszystkich wskazanych stron
Pomoc Search Console zaznacza, że poprawienie tylko części stron nie przywróci witryny w wynikach. Praca musi objąć cały wskazany zakres.
- Sprawdzenie dostępu dla robota
Poprawione strony nie mogą wymagać logowania ani być zablokowane w pliku robots.txt lub znacznikiem noindex. Dostępność pokazuje narzędzie do sprawdzania adresów URL w Search Console.
- Prośba o ponowne rozpatrzenie
W raporcie znajduje się przycisk służący do wysłania prośby o sprawdzenie. Po jego użyciu należy opisać problem, wykonane prace i ich wynik.

Według pomocy Search Console dobra prośba dokładnie opisuje problem z jakością witryny, przedstawia podjęte działania naprawcze i dokumentuje ich wyniki. W praktyce oznacza to konkret: ile podstron usunięto, ile przepisano, kto je sprawdził i jak zmienił się sposób przygotowywania tekstów, aby sytuacja się nie powtórzyła. Ogólne zapewnienie o poprawie nie wystarcza. Rozpatrzenie trwa zwykle od kilku dni do kilku tygodni, a potwierdzenie przychodzi pocztą elektroniczną. Do czasu otrzymania ostatecznej decyzji nie należy wysyłać kolejnej prośby.
Przegląd dużej liczby podstron pod kątem jakości, powtórzeń i indeksowania jest częścią tego, co obejmuje audyt SEO. Przy witrynach liczących tysiące adresów trudno wykonać go ręcznie bez przygotowanej metody.
Jeśli chcą Państwo zamówić treści SEO, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl
Dlaczego za fakty i źródła musi odpowiadać człowiek
Model językowy nie sprawdza faktów, tylko przewiduje prawdopodobny ciąg słów, dlatego może z pełnym przekonaniem podać nieprawdę. Dokumentacja Google nazywa to zjawisko halucynacjami i zaleca, aby przed publikacją ręcznie sprawdzić dokładność i wiarygodność treści wygenerowanych przez AI. Odpowiedzialność za to, co znajduje się na stronie, ponosi jej właściciel, a nie narzędzie.
Błędy modeli mają kilka powtarzalnych postaci. Najgroźniejsze są zmyślone liczby i badania, które brzmią wiarygodnie, ale nie istnieją. Często zdarzają się nieaktualne informacje o narzędziach, na przykład nazwy raportów lub pól, które dawno zmieniono. W tekstach prawnych modele potrafią przypisać przepis do niewłaściwej ustawy albo opisać regulacje innego kraju. Wreszcie zdarza się, że model dopisuje firmie cechy, których ona nie ma: usługi, certyfikaty czy lokalizacje.
Skutki zależą od tematu. Google zwraca szczególną uwagę na wiarygodność w dziedzinach, które mogą znacząco wpłynąć na zdrowie, stabilność finansową lub bezpieczeństwo ludzi. Gabinet stomatologiczny, biuro rachunkowe czy kancelaria nie mogą pozwolić sobie na tekst, którego nie przeczytał specjalista. Pomyłka w opisie zabiegu lub terminu podatkowego to już nie kwestia pozycji w wyszukiwarce, tylko realnej szkody dla czytelnika i odpowiedzialności firmy.
Wśród pytań, które Google proponuje do samooceny, są trzy szczególnie przydatne przy pracy z AI. Czy treść zawiera błędy merytoryczne, które łatwo zweryfikować? Czy została napisana lub sprawdzona przez eksperta albo entuzjastę, który dobrze zna temat? Czy wnosi coś szczególnego w porównaniu z innymi stronami w wynikach? Surowy tekst z modelu zwykle nie przechodzi żadnego z tych trzech sprawdzianów, a po rzetelnej redakcji może przejść wszystkie.
Jak weryfikować to, co napisał model
Najprostsza metoda polega na wypisaniu z tekstu wszystkich zdań, które są twierdzeniami o faktach: liczb, nazw, terminów, opisów działania narzędzi, odwołań do przepisów. Każde takie zdanie powinno mieć przypisane źródło pierwotne, czyli dokumentację producenta, tekst aktu prawnego albo własne dane firmy. Zdanie, którego nie da się potwierdzić, należy usunąć albo wyraźnie oznaczyć jako opinię lub obserwację.
Nie warto prosić modelu, aby sam podał źródła, i na tym poprzestawać. Adresy podawane z pamięci bywają nieistniejące albo prowadzą do stron, które mówią coś innego. Źródło jest sprawdzone dopiero wtedy, gdy człowiek je otworzył i znalazł w nim dane twierdzenie.
Jak ułożyć proces pisania z udziałem AI
Dobry proces przydziela narzędziu prace pomocnicze, a człowiekowi decyzje: o czym pisać, co jest prawdą i co firma chce powiedzieć od siebie. Kolejność ma znaczenie. Wiedza własna powinna trafić do tekstu na początku, a nie być dopisywana na końcu do gotowego, ogólnego szkicu.
Pracę zaczyna się od tematu, który wynika z potrzeb klientów. Źródłem są pytania zadawane przez telefon i w wiadomościach, zapytania z raportu Skuteczność w Search Console oraz analiza fraz, o której piszemy we wpisie o doborze słów kluczowych. Temat wymyślony przez model na podstawie samej nazwy branży zwykle powiela to, co już jest w wynikach.
Następnie osoba znająca temat przygotowuje notatkę z materiałem, którego model nie ma: jak firma wykonuje daną usługę, jakie błędy klientów widzi najczęściej, ile trwa realizacja, od czego zależy koszt, jakie przypadki były nietypowe. Wystarczy kilkanaście zdań w punktach albo nagranie rozmowy z pracownikiem. Hydraulik z Łodzi nie musi umieć pisać, ale to on wie, dlaczego w starych instalacjach pękają konkretne złączki, i właśnie ta informacja czyni tekst wyjątkowym.
Dopiero z takim materiałem warto poprosić AI o układ treści i szkic. Narzędzie dobrze radzi sobie z porządkowaniem notatek, proponowaniem śródtytułów, upraszczaniem zbyt długich zdań i wskazywaniem pytań, na które tekst jeszcze nie odpowiada. Polecenie powinno zawierać notatkę eksperta oraz wyraźne zastrzeżenie, że model nie ma dopisywać liczb ani faktów spoza dostarczonego materiału.
Kolejny etap to weryfikacja faktów opisana wyżej, a po niej redakcja. Redaktor usuwa ogólniki, powtórzenia i zdania, które niczego nie wnoszą, dopasowuje język do sposobu, w jaki firma rozmawia z klientami, i sprawdza, czy tekst odpowiada na pytanie z tytułu już na początku. Zasady dobrej treści są tu takie same jak przy pisaniu bez AI. Opisujemy je we wpisie o tym, jak pisać treści SEO odpowiadające na pytania klientów.
Na końcu tekst czyta osoba, która podpisze go nazwiskiem, i dopiero ona decyduje o publikacji. Po publikacji warto wracać do wpisów, gdy zmieniają się przepisy, ceny materiałów lub wygląd opisywanych narzędzi.

Przed publikacją każdego tekstu przygotowanego z udziałem AI polecamy przejść przez krótką listę kontrolną.
- Temat wynika z rzeczywistych pytań klientów, a nie z listy wygenerowanej hurtowo.
- W tekście są informacje pochodzące z doświadczenia firmy, których nie ma na innych stronach.
- Każda liczba, nazwa, termin i odwołanie do przepisu ma źródło otwarte przez człowieka.
- Tekst przeczytała w całości osoba znająca temat, a nie tylko jego początek i zakończenie.
- Tytuł strony, meta opis, tekst alternatywny obrazów i dane strukturalne zostały sprawdzone tak samo jak treść główna.
- Na stronie widać, kto odpowiada za tekst.
- W serwisie nie ma już podstrony o tym samym temacie, z którą nowy tekst będzie konkurował.
Ostatni punkt jest często pomijany. Łatwość tworzenia tekstów sprawia, że w serwisie przybywa wpisów o prawie tym samym, a wtedy podstrony zaczynają odbierać sobie nawzajem widoczność. Zjawisko to wyjaśniamy we wpisie o kanibalizacji słów kluczowych. Firmom, które wolą powierzyć cały ten proces zespołowi redakcyjnemu, proponujemy copywriting oraz prowadzenie bloga firmowego.
Autor, informacja o udziale AI i elementy poza treścią główną
Google nie wymaga oznaczania każdego tekstu, przy którym pomagała AI, ale zaleca podawanie takiej informacji tam, gdzie czytelnik mógłby się jej spodziewać. W zaleceniach o przydatnych treściach wyszukiwarka pyta, czy użycie automatyzacji jest dla odbiorców jasne i czy strona wyjaśnia, w jaki sposób oraz po co z niej skorzystano. Dokument o generatywnej AI dodaje, że przy treściach tworzonych automatycznie warto rozważyć dopisanie informacji o sposobie ich powstania.

Kto podpisuje tekst
Autorem powinna być prawdziwa osoba, która odpowiada za treść. Google zachęca do podawania jasnych informacji o autorze i ostrzega przed danymi wprowadzającymi w błąd, a zmyślanie profili twórców nazywa formą oszustwa. Wymyślony ekspert ze zdjęciem wygenerowanym przez program jest więc gorszym rozwiązaniem niż brak podpisu. Najlepiej, gdy pod tekstem widnieje nazwisko pracownika lub właściciela, z krótką notką o doświadczeniu i odnośnikiem do strony z jego profilem.
Tytuły, opisy i dane strukturalne
Zalecenie ręcznego sprawdzania dotyczy także elementów, których czytelnik nie widzi w treści głównej. Google wymienia tytuły stron, meta opisy, dane strukturalne i tekst alternatywny obrazów, ponieważ wszystkie one mogą pojawić się w wynikach wyszukiwania. Automatycznie wygenerowany meta opis obiecujący coś, czego na stronie nie ma, albo tekst alternatywny opisujący inny obraz niż faktycznie załadowany, to błędy tej samej wagi co pomyłka w akapicie. Przy danych strukturalnych należy trzymać się ogólnych wytycznych i zasad poszczególnych funkcji oraz przetestować znaczniki. Zasady pisania tych elementów omawiamy we wpisach o tytule strony i meta opisie oraz o danych strukturalnych schema.org.
Sklepy internetowe: opisy produktów i wymagania Merchant Center
Sklepy obowiązują dodatkowe zasady, ponieważ Google Merchant Center ma własne wymagania wobec treści generowanych przez AI. Według pomocy Merchant Center obrazy utworzone z użyciem generatywnej AI muszą zawierać metadane w standardzie IPTC, a tytuły i opisy produktów wygenerowane przez AI należy przesyłać w osobnych atrybutach z odpowiednim oznaczeniem.
W przypadku obrazów chodzi o właściwość DigitalSourceType zapisaną w pliku, z wartością TrainedAlgorithmicMedia dla grafik utworzonych przez model. Pomoc wyraźnie zaznacza, aby nie usuwać takich znaczników, jeśli narzędzie już je umieściło.
Tytuł wygenerowany przez AI trafia do atrybutu structured_title, a opis do atrybutu structured_description. Każdy z nich składa się z dwóch części: podatrybutu digital_source_type, który informuje o pochodzeniu tekstu, oraz podatrybutu content z właściwą treścią. Dokładne wartości i format zapisu należy przepisać z aktualnej strony pomocy, ponieważ specyfikacja danych produktów bywa zmieniana.
Na samej stronie sklepu obowiązują te same reguły co wszędzie. Opis produktu przygotowany z pomocą AI musi zgadzać się z kartą techniczną, a parametry, wymiary i skład powinny pochodzić z danych producenta, nie z domysłów modelu. Szerzej o treściach w sklepie piszemy we wpisie o pozycjonowaniu sklepu internetowego.
Typowe pomyłki i sytuacje, w których potrzebna jest pomoc
Najczęstszą pomyłką jest publikowanie surowego tekstu z modelu bez czytania go w całości. Takie teksty rozpoznaje się nie po stylu, tylko po treści: są poprawne, gładkie i nie zawierają niczego, czego czytelnik nie znalazłby gdzie indziej.
Druga pomyłka to wiara w programy, które mają wykrywać tekst napisany przez AI albo przerabiać go tak, by wyglądał na ludzki. Dokumentacja Google nie opiera oceny na tym, kto pisał, więc ukrywanie udziału AI niczego nie rozwiązuje. Tekst bez wartości pozostaje tekstem bez wartości także po zmianie szyku zdań.
Trzecia dotyczy tempa. Właściciele uznają, że skoro jeden wpis powstał w kwadrans, to sto wpisów w miesiąc przyspieszy efekty. Tymczasem to właśnie nagły przyrost podobnych podstron odpowiada opisowi nadużywania treści na dużą skalę. Lepiej publikować rzadziej, ale teksty, które ktoś sprawdził.
Czwarta pomyłka to pozostawianie starych treści. Jeżeli w serwisie są już dziesiątki słabych wpisów, dopisywanie nowych, lepszych nie usuwa problemu. Stare podstrony należy przejrzeć i przepisać, połączyć albo usunąć. Google radzi też, aby treści tego rodzaju, jeśli z jakiegoś powodu muszą pozostać w witrynie, wykluczyć z wyszukiwarki.
Wsparcie z zewnątrz jest potrzebne w kilku sytuacjach: gdy w raporcie Ręczne działania pojawił się wpis, gdy widoczność spadła po okresie intensywnego publikowania, gdy serwis ma setki lub tysiące podstron do oceny oraz gdy firma chce korzystać z AI regularnie i potrzebuje ustalonych zasad pracy, wzorów poleceń i podziału odpowiedzialności. Uporządkowanie treści jest też warunkiem obecności w odpowiedziach asystentów, o czym piszemy przy usłudze pozycjonowania AI. Gotowe teksty przygotowane w opisanym tu procesie oferujemy w ramach usługi treści SEO.
Jeśli chcą Państwo zamówić treści SEO, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl
Najczęstsze pytania
Czy Google karze za treści napisane przez AI?
Nie za sam fakt użycia AI. Dokumentacja Google wymaga, aby takie treści spełniały podstawowe zasady wyszukiwarki i zasady dotyczące spamu, tak jak każde inne. Sankcje grożą za masowe tworzenie stron bez wartości dla użytkowników.
Czy Google rozpoznaje, że tekst napisała sztuczna inteligencja?
Dokumentacja, na której się opieramy, nie opisuje takiego mechanizmu i nie uzależnia oceny od autorstwa. Zasady mówią o wartości treści niezależnie od sposobu jej utworzenia. Z tego powodu pytanie o wykrywalność ma mniejsze znaczenie niż pytanie o przydatność i prawdziwość tekstu.
Czy trzeba oznaczać teksty przygotowane z pomocą AI?
W wyszukiwarce nie ma takiego ogólnego obowiązku, ale Google zaleca podawanie tej informacji tam, gdzie czytelnicy powinni się jej spodziewać. Inaczej jest w Merchant Center, gdzie obrazy, tytuły i opisy produktów wygenerowane przez AI muszą być odpowiednio oznaczone. Odrębną sprawą są przepisy prawa, które w razie wątpliwości warto omówić z prawnikiem.
Ile tekstów z AI można publikować miesięcznie?
Google nie podaje żadnego limitu. Zasada o nadużywaniu treści na dużą skalę opisuje cel i wartość, a nie liczbę. Bezpieczne tempo to takie, przy którym każdy tekst zdąży przeczytać i sprawdzić osoba znająca temat.
Skąd wiadomo, że witryna dostała działanie ręczne?
Informacja pojawia się w Search Console, w raporcie Ręczne działania, oraz w wiadomościach wysyłanych do właściciela usługi. Jeżeli raport pokazuje komunikat o braku problemów, a widoczność mimo to spada, przyczyn należy szukać w ocenie automatycznej lub w kwestiach technicznych.
Ile trwa zdjęcie działania ręcznego?
Według pomocy Search Console rozpatrzenie prośby zajmuje zwykle od kilku dni do kilku tygodni. Do tego dochodzi czas potrzebny na naprawę wszystkich wskazanych stron, który przy dużych serwisach bywa znacznie dłuższy. Samo zdjęcie działania nie oznacza powrotu na wcześniejsze pozycje.
Źródła
- Wskazówki wyszukiwarki Google dotyczące korzystania z treści utworzonych za pomocą generatywnej AI w Twojej witrynie, Centrum wyszukiwarki Google
- Zasady dotyczące spamu w wyszukiwarce Google, Centrum wyszukiwarki Google
- Tworzenie treści przydatnych, rzetelnych i ukierunkowanych na użytkowników, Centrum wyszukiwarki Google
- Raport Ręczne działania, Search Console - pomoc
- Przewodnik po systemach rankingowych wyszukiwarki Google, Centrum wyszukiwarki Google
- Treści generowane przez AI, Google Merchant Center - Pomoc
Stan wiedzy: październik 2026. Funkcje wyszukiwarek i asystentów AI zmieniają się szybko, dlatego wpis aktualizujemy po większych zmianach.




