Narzędzie Google do zrzekania się linków jest przeznaczone dla witryn, na które nałożono ręczne działanie za nienaturalne odnośniki albo którym takie działanie realnie grozi, na przykład po okresie kupowania linków. Większość stron firmowych i sklepów go nie potrzebuje, bo przypadkowy spam wyszukiwarka zwykle pomija sama. Poniżej wyjaśniamy, jak podjąć tę decyzję, gdzie sprawdzić potrzebne dane i czym grozi zrzeczenie się dobrych odnośników.
Czym jest zrzekanie się linków i co dokładnie robi narzędzie Google
Zrzekanie się linków to przekazanie Google listy adresów lub całych domen, z których odnośniki do Państwa strony nie powinny być brane pod uwagę przy ocenie witryny. Robi się to przez przesłanie zwykłego pliku tekstowego w osobnym narzędziu powiązanym z Search Console. Narzędzie nie usuwa odnośników z internetu i nie zmienia niczego na cudzych stronach. Link nadal istnieje, nadal można w niego kliknąć, a jedyna zmiana dotyczy tego, jak Google ma go traktować.
Zgłoszenie w Google listy stron lub domen, których odnośników do własnej witryny właściciel nie chce uwzględniać w ocenie. W angielskiej wersji narzędzia funkcja nosi nazwę disavow.
Warto od razu rozdzielić trzy pojęcia, które w rozmowach z klientami często się mieszają. Usunięcie linku oznacza, że właściciel cudzej strony faktycznie go skasował. Oznaczenie linku atrybutem nofollow albo sponsored to zmiana w kodzie strony, na której odnośnik się znajduje, opisana w dokumentacji o kwalifikowaniu linków wychodzących. Zrzeczenie się to natomiast jedyna z tych czynności, którą wykonuje sam właściciel linkowanej witryny, bez udziału drugiej strony. Dlatego Google traktuje ją jako rozwiązanie ostatnie w kolejności, a nie pierwsze.
Z pomocy Search Console wynika kilka cech narzędzia, o których trzeba wiedzieć przed podjęciem decyzji. Listę może przesłać wyłącznie właściciel usługi. Lista dotyczy konkretnej usługi i usług jej podrzędnych, a wersje witryny z protokołem http i https wymagają osobnych list. Odnośniki, których się Państwo zrzekli, nadal będą widoczne w raporcie Linki, więc po ich braku w raporcie nie da się poznać, czy plik zadziałał. Narzędzie nie obsługuje też usług domeny, czyli tego rodzaju usługi w Search Console, który obejmuje naraz wszystkie subdomeny i protokoły. Kto korzysta wyłącznie z usługi domeny, musi do tego celu mieć usługę z prefiksem adresu URL.
Co Google mówi o tym, kto powinien używać narzędzia
Stanowisko Google jest jednoznaczne: zrzeczenie się linków przychodzących jest konieczne tylko wtedy, gdy spełnione są jednocześnie dwa warunki. Pierwszy to duża liczba odnośników spamerskich, sztucznych lub niskiej jakości prowadzących do witryny. Drugi to ręczne działanie nałożone z powodu tych linków albo realna możliwość, że zostanie nałożone. Sama obecność słabych odnośników, bez drugiego warunku, nie jest według tej strony powodem do sięgania po narzędzie.
Instrukcja w pomocy Search Console zaczyna się od kroku oznaczonego numerem zero, czyli od pytania, czy zrzeczenie w ogóle jest potrzebne. To rzadki przypadek, w którym dokumentacja narzędzia zaczyna od zniechęcania do jego użycia. W tym samym miejscu Google podaje, że najczęściej nie potrzebuje pomocy w określaniu, które linki są zaufane, oraz że przede wszystkim zaleca usunięcie z sieci jak największej liczby odnośników spamerskich i niskiej jakości. Zrzeczenie się ma więc objąć resztę, której nie udało się zlikwidować u źródła.

Skąd bierze się ów drugi warunek, czyli ryzyko ręcznego działania? Zasady dotyczące spamu w wyszukiwarce Google wymieniają praktyki uznawane za spam linkowy: kupowanie, sprzedawanie i wymienianie linków w celu wpływania na ranking, zautomatyzowane programy tworzące odnośniki, publikacje sponsorowane przekazujące ranking, linki z katalogów niskiej jakości, odnośniki w stopkach i szablonach rozsiane po wielu witrynach czy spam w komentarzach i podpisach na forach. Pełne omówienie tej listy znajduje się w naszym wpisie o tym, czym jest spam linkowy w zasadach Google. Jeżeli w historii Państwa witryny były takie działania, prowadzone samodzielnie lub przez wykonawcę, drugi warunek może być spełniony. Jeżeli ich nie było, najpewniej nie jest.
Dlaczego przypadkowy spam zwykle nie wymaga żadnej reakcji
Przypadkowy spam zwykle nie wymaga reakcji, ponieważ Google rozpoznaje niewiarygodne odnośniki własnymi systemami i sam decyduje, których nie brać pod uwagę. Każda strona, która istnieje dłużej niż kilka miesięcy, zbiera linki z automatycznych katalogów, serwisów kopiujących cudze treści, stron z listami domen i podobnych miejsc. Nikt ich nie zamawiał i nikt nie ma na nie wpływu. Gdyby takie odnośniki szkodziły, każdą witrynę dałoby się pogrążyć z zewnątrz, dlatego wyszukiwarka musi sobie z nimi radzić bez udziału właściciela.
Dokumentacja o aktualizacjach dotyczących spamu opisuje, że automatyczne systemy wykrywające spam działają stale, a Google co pewien czas je ulepsza. Wymienia przy tym SpamBrain, czyli system antyspamowy oparty na sztucznej inteligencji, rozwijany tak, aby rozpoznawał także nowe rodzaje spamu. Ta sama strona wyjaśnia, co dzieje się przy aktualizacjach dotyczących spamu w linkach: systemy usuwają wpływ spamerskich odnośników, a witryna może stracić pozycję, którą te odnośniki jej wcześniej zapewniały. Google zaznacza, że korzyści uzyskanych dzięki takim linkom nie da się odzyskać.
Z tego opisu wynikają dwa wnioski ważne dla decyzji o zrzeczeniu. Po pierwsze, podstawową reakcją systemów na spamerski odnośnik jest odebranie mu wpływu, a nie karanie strony, do której prowadzi. Po drugie, jeśli widoczność witryny spadła, ponieważ Google przestał liczyć kupione niegdyś linki, plik ze zrzeczeniem niczego nie przywróci. Zrzeczenie się odnośników, które już nie działają, nie daje im nowej wartości. W takiej sytuacji potrzebne są nowe, uczciwie zdobyte odnośniki i lepsza treść, a nie porządki w starych.
Dla zobrazowania przyjmijmy hipotetyczną sytuację. Hydraulik z Łodzi otwiera raport Linki i znajduje w nim kilkanaście zagranicznych domen o przypadkowych nazwach, z których każda linkuje do jego strony głównej. Nigdy nie kupował odnośników, nie ma komunikatu o ręcznym działaniu, a ruch z wyszukiwarki jest stabilny. Zgodnie ze stanowiskiem Google nie ma tu nic do zrobienia. Czas lepiej przeznaczyć na opis usług i pozycjonowanie lokalne niż na tropienie domen, które wyszukiwarka i tak pomija.
Jak podjąć decyzję: użyć narzędzia czy zostawić sprawę
Decyzję najlepiej oprzeć na dwóch pytaniach, które odpowiadają dwóm warunkom Google: czy w Search Console jest komunikat o ręcznym działaniu za nienaturalne linki oraz czy w historii witryny było celowe zdobywanie odnośników wbrew zasadom, na dużą skalę. Jeśli odpowiedź na oba pytania brzmi nie, sprawę należy zostawić. Jeśli na pierwsze brzmi tak, zrzeczenie się jest częścią obowiązkowej procedury. Najtrudniejszy jest przypadek pośredni, czyli brak ręcznego działania przy obciążonej historii.
W przypadku pośrednim trzeba uczciwie ocenić skalę. Kilka płatnych publikacji sprzed dawna, wśród setek naturalnych odnośników, to inna sytuacja niż profil, w którym większość domen pochodzi z jednej sieci stron stworzonych wyłącznie do linkowania. O tym, po czym odróżnić jedno od drugiego, piszemy osobno we wpisie o tym, jak wygląda profil linków naturalny i podejrzany. Im większy udział odnośników, które sami Państwo zamówili i które wprost pasują do listy zakazanych praktyk, tym mocniejszy argument za uporządkowaniem sprawy, zanim zrobi to weryfikator Google.
| Sytuacja | Czy spełnia warunki Google | Rozsądne postępowanie |
|---|---|---|
| Kilka lub kilkanaście nieznanych domen w raporcie, bez historii kupowania linków | Nie | Nie robić nic, wrócić do raportu przy okazji kolejnego przeglądu |
| Nagły przyrost setek przypadkowych odnośników, bez ręcznego działania | Zwykle nie | Obserwować raport Ręczne działania i ruch, nie przesyłać pliku na wszelki wypadek |
| Spadek widoczności po aktualizacji dotyczącej spamu w linkach | Sam spadek nie jest warunkiem | Ocenić, czy przestały działać dawne płatne linki, i pracować nad nowymi źródłami |
| Wieloletnie kupowanie linków lub sieć stron zaplecza, bez ręcznego działania | Możliwe, że tak | Przejrzeć profil, usuwać u źródła, rozważyć zrzeczenie się reszty |
| Komunikat o ręcznym działaniu za nienaturalne linki do witryny | Tak | Pełna procedura: usuwanie, zrzeczenie się pozostałych, prośba o sprawdzenie |

Osobnego komentarza wymaga obawa przed celowym kierowaniem spamu na cudzą stronę przez konkurencję. Dokumentacja, którą przytaczamy, nie opisuje takiego scenariusza jako powodu do zrzekania się linków, a jej ogólna zasada pozostaje ta sama: systemy mają pomijać niewiarygodne odnośniki, a właściciel reaguje wtedy, gdy pojawia się ręczne działanie lub realne ryzyko związane z jego własnymi praktykami.
Gdzie sprawdzić, czy witryna ma ręczne działanie i jakie linki do niej prowadzą
Oba fakty potrzebne do decyzji sprawdza się w Search Console: ręczne działanie w raporcie Ręczne działania, a odnośniki w raporcie Linki. Pierwszy raport znajduje się w menu bocznym w grupie Bezpieczeństwo i ręczne działania. Jeśli wszystko jest w porządku, raport pokazuje informację o braku problemów. Jeśli nie, widać w nim rodzaj działania i zakres, czyli to, czy obejmuje całą witrynę, czy tylko część adresów, co wyjaśnia opis raportu Ręczne działania. Zasady Google dotyczące spamu podają ponadto, że o ręcznym działaniu właściciel dowiaduje się z tego raportu oraz z wiadomości w Search Console.
Odnośniki przegląda się w raporcie Linki, w części Linki zewnętrzne. Znajdują się tam trzy tabele: Najczęściej linkowane strony, Witryny z największą liczbą linków przychodzących oraz Tekst z największą liczbą linków przychodzących. Do oceny profilu najważniejsza jest druga z nich, ponieważ pokazuje domeny uporządkowane według liczby odnośników. Trzecia pozwala szybko zauważyć, czy teksty linków nie składają się głównie z fraz sprzedażowych, co zasady Google wymieniają jako cechę odnośników tworzonych dla rankingu.
Tabele na ekranie są ograniczone do tysiąca wierszy, dlatego przy większych witrynach potrzebny jest eksport. Raport ma przycisk eksportu linków zewnętrznych z dwoma zbiorami danych do wyboru: Najnowsze linki oraz Więcej przykładowych linków. Każdy z nich zawiera do stu tysięcy wierszy i można go zapisać jako plik CSV albo Arkusz Google. Pomoc dotycząca raportu Linki zastrzega, że nie jest to pełna lista odnośników, że obejmuje linki znalezione w dłuższym okresie, więc część z nich mogła już zniknąć, oraz że raport nie pokazuje, czy odnośnik ma atrybut nofollow. Szczegółowe czytanie tych tabel omawiamy we wpisie o tym, jak korzystać z raportu Linki w Search Console.
Sama lista domen nie mówi jeszcze, które odnośniki są problemem. Każdą wątpliwą domenę trzeba otworzyć i ocenić: czy to prawdziwy serwis z własnymi czytelnikami, czy strona istniejąca wyłącznie po to, żeby linkować. Kryteria takiej oceny opisujemy we wpisie o tym, po czym poznać jakość linku.
Jeśli chcą Państwo zamówić audyt SEO, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl
Jakie szkody może wyrządzić zrzeczenie się dobrych odnośników
Zrzeczenie się dobrych odnośników oznacza dobrowolną rezygnację z tego, co pomaga witrynie w wynikach wyszukiwania. Skoro plik jest prośbą o nieuwzględnianie wskazanych linków, to wpisanie do niego wartościowej domeny odbiera stronie jej wsparcie tak samo, jak gdyby odnośnik zniknął. Google ujmuje to krótko w instrukcji dotyczącej ręcznych działań: nie należy wykluczać linków, które są witrynie potrzebne.
Kłopot polega na tym, że słaby wygląd strony nie jest dowodem spamu. Lokalny portal informacyjny ze starym szablonem, katalog izby rzemieślniczej, forum branżowe, strona szkoły, która dziękuje sponsorowi festynu, blog pasjonata bez grafika i bez budżetu. Każda z tych stron może w automatycznych zestawieniach wypaść blado, a jednocześnie dawać odnośnik w pełni naturalny, taki, jakiego zasady Google nie zabraniają. Z naszych obserwacji wynika, że właśnie takie domeny najczęściej trafiają do plików przygotowywanych pospiesznie, według jednego wskaźnika albo według samej nazwy domeny.
Weźmy hipotetyczny sklep internetowy z Poznania, którego właściciel postanawia posprzątać profil i wpisuje do pliku wszystkie domeny o nieznanych mu nazwach, razem kilkaset pozycji. Wśród nich są blogi klientów, którzy opisali kupione produkty, oraz serwisy z poradami linkujące do konkretnych kategorii. Po przetworzeniu pliku sklep może stracić część wsparcia dla tych właśnie kategorii, a przyczyny trudno będzie się domyślić, bo odnośniki nadal są widoczne w raporcie Linki.
Drugi rodzaj szkody jest mniej oczywisty: skutki widać z opóźnieniem. Pomoc Search Console podaje, że przetworzenie przesłanej listy może potrwać kilka tygodni, ponieważ zależy od ponownego odwiedzenia stron przez roboty. Naprawa błędu, czyli przesłanie poprawionego pliku albo usunięcie listy, wymaga podobnego oczekiwania, dlatego ostrożność przed wysłaniem pliku jest tańsza niż naprawianie skutków po fakcie.
Dlaczego najpierw trzeba próbować usunąć linki u źródła
Usuwanie u źródła jest pierwsze, ponieważ Google wprost tego oczekuje i ocenia to jako dowód dobrej woli. W instrukcji dotyczącej nienaturalnych linków kolejność jest jasna: zapoznanie się z zasadami, pobranie listy odnośników, analiza, prośba do właścicieli stron o usunięcie linków naruszających zasady lub o oznaczenie ich atrybutem nofollow, a dopiero potem narzędzie, i to wyłącznie dla odnośników, których nie udało się usunąć. Ta sama strona ostrzega, że wpisanie wszystkich linków do pliku bez próby ich usunięcia nie zostanie uznane za dobrą wolę i może skończyć się odrzuceniem prośby o sprawdzenie.
W praktyce usuwanie zaczyna się od miejsc, nad którymi mają Państwo kontrolę. Jeżeli odnośniki zamawiał poprzedni wykonawca, warto poprosić go o listę publikacji i o ich wycofanie albo zmianę oznaczenia. Jeżeli linki znajdują się na własnych stronach zaplecza, w stopkach stron klientów lub w profilach założonych przez firmę, można je po prostu skasować. Płatne publikacje, które mają wartość reklamową, nie muszą znikać: zasady Google dopuszczają linki reklamowe i sponsorowane, pod warunkiem że są oznaczone atrybutem nofollow lub sponsored. Więcej o tej granicy piszemy we wpisie o tym, czym jest kupowanie linków a zasady Google. Wysłane prośby warto dokumentować: do kogo, kiedy i z jakim skutkiem.
Jak przygotować i przesłać plik ze zrzeczeniem się linków
Plik ze zrzeczeniem to zwykły dokument tekstowy z rozszerzeniem .txt, w którym każdy wiersz zawiera jeden adres URL albo jedną domenę. Wymagania techniczne są opisane w pomocy Search Console i warto ich dotrzymać co do szczegółu, ponieważ plik z błędami nie zostanie przyjęty. Kodowanie to UTF-8 albo 7-bitowy ASCII. Aby zrzec się całej domeny lub subdomeny, wiersz zaczyna się od przedrostka domain: i nazwy domeny. Nie da się zrzec podkatalogu, na przykład samej części serwisu w jednym języku. Wiersze zaczynające się od znaku # są komentarzami, które Google pomija. Plik może mieć najwyżej 100 tysięcy wierszy, wliczając puste i komentarze, oraz 2 MB.
# Publikacje zamówione przez poprzedniego wykonawcę, prośba o usunięcie bez odpowiedzi
http://katalog.example.com/firmy/wpis-123.html
http://katalog.example.com/firmy/wpis-456.html
# Sieć stron zaplecza, właściciel nieznany
domain:przyklad-zaplecze.exampleWybór między pojedynczym adresem a całą domeną ma znaczenie. Instrukcja dotycząca ręcznych działań zaleca przedrostek domain: wtedy, gdy z jednej domeny prowadzi wiele odnośników. Wpis domenowy obejmuje jednak wszystkie odnośniki z danej domeny, dlatego nie nadaje się dla dużych, prawdziwych serwisów, w których problemem jest jedna konkretna publikacja. Komentarze w pliku są przeznaczone dla ludzi, nie dla Google, ale warto je pisać starannie: po kilku miesiącach będą jedynym śladem tego, dlaczego dana pozycja znalazła się na liście.

Narzędzia do zrzekania się linków nie ma w menu Search Console. Prowadzi do niego odnośnik ze strony pomocy, a po zalogowaniu na konto właściciela trzeba wybrać usługę, kliknąć przycisk przesłania listy i wskazać plik na komputerze. Jeżeli plik zawiera błędy, narzędzie od razu je pokaże, a dotychczasowa lista pozostanie bez zmian. Jeżeli plik jest poprawny, zastąpi poprzednią listę w całości.
- Odszukanie wcześniejszej listy
Jeśli dla usługi przesłano kiedyś plik, trzeba mieć jego kopię. Nowy plik zastępuje stary, więc pozycje, które mają zostać, należy przenieść do nowej wersji.
- Uzupełnienie pliku
Do listy trafiają wyłącznie odnośniki ocenione jako naruszające zasady, których nie udało się usunąć u źródła, każdy z krótkim komentarzem.
- Przesłanie dla właściwej usługi
Listę przesyła się dla usługi z prefiksem adresu URL. Wersje http i https wymagają osobnych list, natomiast lista dla domeny głównej działa także dla jej subdomen.
Zrzeczenie można cofnąć na dwa sposoby. Pierwszy to przesłanie nowego pliku bez wybranych pozycji. Drugi to usunięcie wszystkich danych o zrzeczeniu dla danej usługi, do czego służy w narzędziu opcja anulowania ignorowanych linków. W obu przypadkach zmiana zaczyna działać dopiero po ponownym przetworzeniu stron przez Google.
Co zrobić po kolei, gdy witryna ma ręczne działanie za nienaturalne linki
Przy ręcznym działaniu zrzeczenie się linków nie jest decyzją do rozważenia, tylko jednym z etapów procedury zakończonej prośbą o sprawdzenie. Ręczne działanie to według Google decyzja weryfikatora, w wyniku której cała witryna lub jej część może nie być pokazywana w wynikach wyszukiwania. Dopóki nie zostanie cofnięte, pozostałe prace nad widocznością dają ograniczony efekt, dlatego ta sprawa ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.
Kolejność wynika z instrukcji Google. Najpierw pobiera się listę odnośników, przy czym pomoc zaleca zacząć analizę od domen z największą liczbą linków oraz od odnośników utworzonych w ostatnich miesiącach, do czego służy zbiór Najnowsze linki. Potem prosi się właścicieli stron o usunięcie linków lub dodanie atrybutu nofollow. Odnośniki, których nie udało się usunąć, trafiają do pliku. Na końcu w raporcie Ręczne działania używa się przycisku prośby o sprawdzenie.
Dobra prośba, według tej samej strony pomocy, spełnia trzy warunki: szczegółowo opisuje problem, opisuje działania podjęte w celu jego usunięcia i dokumentuje ich wyniki. Przy linkach oznacza to wskazanie, które odnośniki usunięto, a przy pozostałych wyjaśnienie, dlaczego się to nie udało. Rozpatrzenie zajmuje zwykle od kilku dni do kilku tygodni, a w sprawach dotyczących linków może trwać dłużej. Google potwierdza przyjęcie prośby wiadomością i w ten sam sposób informuje o decyzji. Do czasu jej otrzymania nie należy wysyłać prośby ponownie.
Typowe pomyłki przy zrzekaniu się linków i kiedy potrzebna jest pomoc
Najczęstszą pomyłką jest używanie narzędzia zapobiegawczo, bez ręcznego działania i bez historii, która by je uzasadniała. Z perspektywy warunków Google taka czynność jest zbędna, a z perspektywy witryny wprowadza ryzyko, którego wcześniej nie było.
Pozostałe błędy są bardziej techniczne. Pierwszy to przesłanie całego eksportu z raportu Linki, czyli zrzeczenie się wszystkich znanych odnośników naraz. Drugi to nadpisanie starej listy nowym plikiem, w którym zabrakło wcześniejszych pozycji, przez co dawne zrzeczenia przestają obowiązywać. Trzeci to pomylenie usług: lista przesłana dla wersji http nie działa dla wersji https, a właściciel usługi domeny w ogóle nie znajdzie jej w narzędziu. Czwarty to wpisywanie całych dużych serwisów z przedrostkiem domain: z powodu jednego nieudanego tekstu. Piąty to oczekiwanie szybkiego efektu i wysyłanie kolejnych wersji pliku co kilka dni, mimo że przetworzenie trwa tygodnie.
Osobną grupą są pomyłki w ocenie sytuacji. Spadek ruchu bywa przypisywany złym linkom, choć jego przyczyną są problemy techniczne, zmiany w treści albo sezonowość. Zanim zapadnie decyzja o zrzeczeniu, warto więc wykluczyć inne wyjaśnienia, co jest zadaniem dla pełnego przeglądu witryny, takiego jak audyt SEO.

- W raporcie Ręczne działania jest komunikat o nienaturalnych linkach albo w historii witryny było zdobywanie odnośników wbrew zasadom na dużą skalę.
- Każda domena z listy została otwarta i oceniona, a nie zakwalifikowana według nazwy lub jednego wskaźnika.
- Podjęto próbę usunięcia odnośników u źródła i jest po niej ślad.
- Nowy plik zawiera również wcześniejsze pozycje, które mają nadal obowiązywać, i jest przesyłany dla właściwej usługi.
Pomoc specjalisty jest potrzebna przede wszystkim w trzech sytuacjach: gdy w Search Console pojawiło się ręczne działanie, gdy witryna ma za sobą lata intensywnego kupowania odnośników i właściciel nie wie, co dokładnie zamówiono, oraz gdy ktoś już przesłał obszerny plik i trzeba ocenić, czy nie zawiera wartościowych domen. Po uporządkowaniu profilu naturalnym kolejnym krokiem jest pozyskiwanie linków w sposób zgodny z zasadami, o czym piszemy również we wpisie o tym, jak prowadzić link building bez ryzyka.
Jeśli chcą Państwo zamówić audyt SEO, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl
Najczęstsze pytania
Czy każda strona powinna mieć przesłany plik ze zrzeczeniem się linków?
Nie. Według pomocy Search Console zrzeczenie jest konieczne tylko przy dużej liczbie spamerskich lub sztucznych odnośników połączonej z ręcznym działaniem albo realnym ryzykiem jego nałożenia. Większość witryn firmowych tych warunków nie spełnia i nie musi niczego przesyłać.
Czy zrzeczenie się linków usuwa je z raportu Linki?
Nie. Google podaje, że odnośniki, których się zrzeczono, nadal są widoczne w raporcie Linki. Raport nie pokazuje więc, czy plik został już przetworzony.
Ile trwa, zanim Google uwzględni przesłany plik?
Pomoc Search Console mówi o kilku tygodniach. Lista zaczyna działać w miarę tego, jak roboty ponownie odwiedzają i przetwarzają strony, dlatego nie ma jednego dnia, w którym zmiana wchodzi w życie.
Czy da się cofnąć zrzeczenie się linku?
Tak. Wystarczy przesłać nową wersję pliku bez danej pozycji albo usunąć wszystkie dane o zrzeczeniu dla usługi. Ponowne przetworzenie wymaga jednak czasu, podobnie jak pierwsze przesłanie.
Czy po spadku pozycji warto zrzec się słabych linków, żeby je odzyskać?
Sam spadek nie jest powodem do użycia narzędzia. Jeśli przyczyną było to, że systemy Google przestały liczyć spamerskie odnośniki, to według dokumentacji korzyści z takich linków nie da się odzyskać. Najpierw trzeba ustalić rzeczywistą przyczynę spadku.
Mam w Search Console tylko usługę domeny. Jak przesłać plik?
Narzędzie nie obsługuje usług domeny. Trzeba dodać w Search Console usługę z prefiksem adresu URL dla tej wersji witryny, która jest w użyciu, i przesłać listę dla niej. Wersje http i https traktowane są osobno.
Źródła
- Zrzekanie się linków do swojej witryny, Search Console - pomoc
- Raport Ręczne działania, Search Console - pomoc
- Raport Linki, Search Console - pomoc
- Zasady dotyczące spamu w wyszukiwarce Google, Centrum wyszukiwarki Google
- Aktualizacje dotyczące spamu w wyszukiwarce Google a Twoja witryna, Centrum wyszukiwarki Google
- Kwalifikowanie linków wychodzących na potrzeby wyszukiwarki Google, Centrum wyszukiwarki Google
Funkcje wyszukiwarek i asystentów AI zmieniają się szybko, dlatego wpis aktualizujemy po większych zmianach.




