biuro@pozycjonowaniestron.pl222 500 844Konto
Państwa agencja nie wyrabia?
Oddzwonimy w 30 min!

Klienci są na stronie, ale nie kupują — winny może być jeden element

Natalia - Pozycjonowanie stron
Klienci są na stronie, ale nie kupują — winny może być jeden element

To sytuacja, która doprowadza do rozpaczy niejednego właściciela firmy. Ruch na stronie jest, ludzie wchodzą, przeglądają, zostają na chwilę — a sprzedaży jak nie było, tak nie ma. Statystyki odwiedzin cieszą oko, lecz koszyk pozostaje pusty, telefon milczy, a zapytania nie przychodzą. Pojawia się dręczące pytanie: skoro ludzie są na stronie, dlaczego nie kupują? Bardzo często odpowiedź jest zaskakująco prosta — winny bywa jeden konkretny element, który po cichu odstrasza ludzi tuż przed decyzją.

To ważne odkrycie, bo zmienia całe podejście do problemu. Pierwszy odruch większości firm, gdy sprzedaż kuleje mimo ruchu, to ściągać jeszcze więcej ludzi — zwiększać reklamę, walczyć o kolejne wejścia. Tymczasem jeśli problemem jest jakiś element na stronie, który zatrzymuje ludzi przed zakupem, to przyciąganie kolejnych odbiorców niczego nie zmieni — nowi wpadną w tę samą pułapkę co poprzedni. Znacznie taniej i skuteczniej jest znaleźć i naprawić ten jeden element, niż w nieskończoność dolewać ruchu. W tym tekście pokażemy, jakie elementy najczęściej zabijają sprzedaż mimo dobrego ruchu i jak znaleźć ten właściwy.

Ruch to nie wszystko

Zacznijmy od fundamentalnego rozróżnienia, którego brak odpowiada za większość frustracji. Sam fakt, że ktoś jest na stronie, nie oznacza, że jest gotów kupić ani że strona robi cokolwiek, by go do zakupu doprowadzić. Obecność człowieka na stronie to dopiero początek — to, czy zamieni się ona w sprzedaż, zależy od tego, co ten człowiek na stronie zastanie i jak strona go poprowadzi.

Wielu właścicieli firm widzi rosnący ruch i zakłada, że skoro ludzie przychodzą, to reszta potoczy się sama. To złudzenie. Człowiek, który wszedł na stronę, ma wciąż mnóstwo powodów, by z niej wyjść bez zakupu — może nie zrozumieć oferty, może jej nie zaufać, może nie wiedzieć, co zrobić dalej, może natknąć się na przeszkodę, która go zniechęci. Każdy z tych powodów to potencjalny element zabijający sprzedaż, a ruch sam w sobie nie chroni przed żadnym z nich.

Dlatego pytanie nie brzmi „jak ściągnąć więcej ludzi”, lecz „dlaczego ci, którzy już są, nie kupują”. To przeniesienie uwagi z ilości ruchu na to, co dzieje się z ludźmi już obecnymi na stronie, jest pierwszym krokiem do rozwiązania problemu. Bo jeśli istnieje element, który odstrasza ludzi przed zakupem, to działa on na każdego, kto wejdzie — i dopóki go nie usuniemy, dopóty więcej ruchu będzie znaczyło tylko więcej zmarnowanych wejść, a nie więcej sprzedaży.

Element pierwszy: niejasność oferty

Najczęstszym elementem zabijającym sprzedaż jest niejasność tego, co firma właściwie oferuje. Człowiek wchodzi na stronę i w pierwszych sekundach próbuje zrozumieć, czy trafił we właściwe miejsce, czy to jest to, czego szukał, co dokładnie może tu dostać. Jeśli strona nie odpowiada na te pytania szybko i wyraźnie, człowiek się gubi, a zagubiony człowiek wychodzi.

Brzmi to banalnie, ale problem jest powszechny, bo firma zna swoją ofertę tak dobrze, że wszystko wydaje jej się oczywiste. Tymczasem obca osoba widzi stronę pierwszy raz i nie ma pojęcia o rzeczach, które dla właściciela są elementarne. Strona, która zaczyna od ogólników, efektownych haseł bez treści albo opowieści o firmie zamiast jasnego komunikatu „oto co oferujemy i co możesz tu zrobić”, zostawia człowieka w niepewności. A niepewność w internecie kończy się jednym — zamknięciem karty.

Lekarstwem jest bezlitosna jasność. W pierwszych sekundach strona musi powiedzieć wprost, czym firma się zajmuje, co konkretnie oferuje i co człowiek ma zrobić. Bez zgadywania, bez domyślania się, bez przedzierania się przez ozdobniki. Często sama poprawa tej jasności — uczynienie oferty zrozumiałą od pierwszego spojrzenia — potrafi odblokować sprzedaż, która wcześniej wyciekała przez to, że ludzie po prostu nie rozumieli, gdzie trafili i co mogą zyskać. To pozornie drobny element, a decyduje o losie wielu odwiedzin.

Warto przy tym pamiętać, że jasność to nie to samo co ubóstwo. Strona może być bogata w treść i jednocześnie krystalicznie jasna, jeśli ta treść jest dobrze uporządkowana i prowadzi człowieka logicznie od najważniejszego do szczegółów. Problem niejasności bierze się nie z ilości informacji, lecz z ich nieuporządkowania — gdy najważniejszy komunikat tonie wśród pobocznych, gdy człowiek musi go szukać zamiast dostać od razu. Dobra strona stawia to, co najistotniejsze, na samym przodzie, tak by nawet pobieżne spojrzenie wystarczyło do zrozumienia oferty, a dopiero potem rozwija szczegóły dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej. Taka hierarchia treści sprawia, że strona jest jednocześnie jasna dla niecierpliwych i wyczerpująca dla dociekliwych — a to połączenie sprzedaje najlepiej.

Element drugi: brak zaufania

Drugim częstym zabójcą sprzedaży jest brak zaufania. Obca osoba, która pierwszy raz widzi firmę, nie ma żadnego powodu, by od razu jej zawierzyć — a bez zaufania nikt nie zostawia pieniędzy ani danych. Człowiek potrzebuje sygnałów, które go uspokoją, że ma do czynienia z prawdziwą, rzetelną firmą, a nie z czymś podejrzanym.

Tych sygnałów łatwo zabraknąć, gdy firma o nich nie pomyśli. Widoczny numer telefonu i prawdziwy adres mówią, że za stroną stoi realna firma. Opinie zadowolonych klientów pokazują, że inni już zaufali i nie żałują. Jasne zasady — co się stanie po zamówieniu, jak wygląda zwrot, jak skontaktować się w razie problemu — rozwiewają obawy. Profesjonalny, staranny wygląd całości buduje wrażenie solidności. Brak tych elementów sprawia, że nawet zainteresowana osoba waha się i odkłada decyzję, a odłożona decyzja w praktyce oznacza decyzję porzuconą.

To szczególnie ważne w internecie, gdzie zakup wiąże się z większym poczuciem ryzyka niż w sklepie, do którego można wejść i z kimś porozmawiać. Człowiek kupujący na odległość, od firmy, której nie zna, instynktownie szuka powodów, by zaufać albo by się wycofać. Strona, która tych powodów do zaufania nie dostarcza, zostawia go z samymi wątpliwościami — a wątpiący człowiek nie kupuje. Dlatego budowanie zaufania na stronie to nie ozdoba, lecz warunek sprzedaży, a jego brak bywa właśnie tym jednym elementem, który po cichu odstrasza ludzi tuż przed decyzją.

Jeśli chcą Państwo sprawdzić, czy Państwa strona budzi zaufanie, czy po cichu odstrasza klientów, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl

Element trzeci: brak jasnego następnego kroku

Trzeci element, który zabija sprzedaż, jest zaskakująco prosty: człowiek nie wie, co ma zrobić. Strona nie mówi mu wyraźnie, jaki jest następny krok — gdzie kliknąć, by kupić, jak zamówić, jak się skontaktować. Wydaje się, że to oczywiste, ale dla obcej osoby wcale takie nie jest, a człowiek, który musi się domyślać, jak dokonać zakupu, najczęściej po prostu rezygnuje.

Ludzie w internecie są niecierpliwi i nie lubią wysiłku. Jeśli droga do zakupu nie jest oczywista, jeśli trzeba jej szukać, kombinować, zastanawiać się, gdzie kliknąć — większość ludzi odpuści, bo łatwiej jest wyjść niż walczyć ze stroną. Strona musi prowadzić człowieka za rękę, jasno pokazując następny krok na każdym etapie. Wyraźny, widoczny przycisk czy zachęta do działania, niepozostawiające wątpliwości, co zrobić, by przejść dalej, to jeden z najważniejszych elementów decydujących o sprzedaży.

Co więcej, im więcej kroków i im więcej wyboru stawiamy przed człowiekiem, tym więcej ludzi odpada po drodze. Każda dodatkowa decyzja, każdy dodatkowy ekran to okazja, by ktoś się rozmyślił albo zniechęcił. Dlatego droga do zakupu powinna być nie tylko jasna, ale i krótka — pozbawiona zbędnych kroków, które tylko piętrzą przeszkody. Strona, która prowadzi człowieka prosto i wyraźnie od zainteresowania do zakupu, sprzedaje. Strona, która każe mu się domyślać i pokonywać zbędne przeszkody, traci go po drodze, choćby był naprawdę zainteresowany.

Element czwarty: zbyt wolne wczytywanie

Czwarty element bywa całkowicie niewidoczny dla właściciela, a zabójczy dla sprzedaży — zbyt wolne wczytywanie strony. Człowiek, który kliknął, by wejść, ma bardzo krótką cierpliwość. Jeśli strona ładuje się ociężale, jeśli przez kilka sekund widzi pustkę albo kręcące się kółko, znaczna część ludzi wychodzi, zanim w ogóle zobaczy ofertę. Sprzedaż przepada, zanim człowiek zdążył cokolwiek przeczytać.

Ten element jest podstępny, bo właściciel firmy zwykle nie zdaje sobie z niego sprawy. Sam wchodzi na swoją stronę z szybkiego łącza, z zapamiętanymi danymi, więc widzi ją od razu. Klient na telefonie, ze słabszym połączeniem, może czekać znacznie dłużej — i wielu nie czeka, lecz wychodzi. To szczególnie bolesne, gdy ludzie przyszli z płatnej reklamy, bo wtedy za każde takie wejście zakończone natychmiastowym wyjściem już zapłacono. Wolna strona to najczystsza forma marnowania zarówno ruchu, jak i pieniędzy.

Co gorsza, problem jest podwójnie szkodliwy. Z jednej strony tracimy ludzi, którzy nie doczekali wczytania. Z drugiej, wyszukiwarka zauważa, że strona jest wolna i że ludzie ją szybko opuszczają, i traktuje ją gorzej, spychając niżej w wynikach. Wolna strona traci więc klientów na dwa sposoby naraz. Dlatego sprawdzenie i poprawa szybkości wczytywania to często jeden z najtańszych sposobów na odblokowanie sprzedaży — usuwa element, który po cichu odstraszał ludzi, zanim zdążyli się czymkolwiek zainteresować.

Element piąty: niespodzianka tuż przed finalizacją

Piąty element zabija sprzedaż w najgorszym możliwym momencie — tuż przed jej finalizacją, gdy człowiek był już zdecydowany. To niespodzianka, na którą natrafia w ostatniej chwili: nieoczekiwany koszt dostawy, dodatkowa opłata, konieczność założenia konta, zaskakująca komplikacja. Człowiek, który był gotów kupić, nagle się wycofuje, czując, że coś było przed nim ukrywane albo że proces jest trudniejszy, niż sądził.

To szczególnie bolesna strata, bo dotyczy ludzi najbardziej zdecydowanych — tych, którzy przeszli już całą drogę i byli o krok od zakupu. Utrata klienta na tym etapie boli bardziej niż utrata kogoś, kto tylko zerknął i wyszedł, bo tu sprzedaż była naprawdę blisko. Najczęstszą taką niespodzianką jest koszt, który pojawia się dopiero na końcu — człowiek widział jedną cenę, a przy finalizacji okazuje się, że musi zapłacić więcej. To poczucie zaskoczenia, czasem wręcz oszukania, skutecznie płoszy nawet zdecydowanych.

Lekarstwem jest uczciwość i przejrzystość od początku oraz usunięcie zbędnych przeszkód z procesu zakupu. Wszelkie koszty powinny być jasne od razu, a nie ujawniać się dopiero na końcu. Proces zakupu powinien być możliwie krótki i prosty, bez zmuszania człowieka do zbędnych kroków, takich jak zakładanie konta, gdy chce po prostu szybko kupić. Każda usunięta niespodzianka i każdy usunięty zbędny krok to odzyskani klienci, którzy inaczej wycofaliby się tuż przed metą. To często ten jeden element, który decyduje, czy zainteresowanie zamienia się w sprzedaż, czy ucieka w ostatniej chwili.

Jak znaleźć ten jeden winny element

Skoro tych elementów może być kilka, jak znaleźć ten, który w danym przypadku zabija sprzedaż? Klucz leży w obserwacji, gdzie dokładnie ludzie odpadają. Droga klienta przez stronę zostawia ślady — widać, ilu ludzi weszło, ilu zostało dłużej, ilu doszło do oferty, ilu zaczęło zakup, ilu go dokończyło. Miejsce, w którym następuje największy spadek, wskazuje, gdzie kryje się winny element.

Jeśli ludzie wchodzą i niemal natychmiast wychodzą, problem jest na samym początku — w niejasności oferty, w zbyt wolnym wczytywaniu albo w tym, że strona nie spełnia obietnicy, która ich przyciągnęła. Jeśli zostają, oglądają, ale nie robią kolejnego kroku, problem leży w braku zaufania albo w niejasności, co dalej zrobić. Jeśli zaczynają zakup, ale go nie kończą, winna jest niespodzianka albo zbyt skomplikowany proces na samym końcu. Czytając, gdzie ludzie odpadają, można zawęzić poszukiwania do konkretnego miejsca, zamiast zgadywać.

To podejście jest znacznie skuteczniejsze niż poprawianie wszystkiego naraz w nadziei, że coś pomoże. Gdy znajdziemy konkretny element, w którym ludzie masowo odpadają, możemy się skupić na jego naprawie i sprawdzić, czy spadek się zmniejszył. Najważniejsza zasada to zmieniać jedną rzecz naraz — gdy poprawimy kilka elementów jednocześnie, a sprzedaż wzrośnie, nie będziemy wiedzieć, który z nich był winny, więc nie nauczymy się niczego na przyszłość. Metodyczne, oparte na obserwacji szukanie i naprawianie pojedynczych elementów to droga do trwałej poprawy.

Patrzeć na stronę oczami obcego

Największą przeszkodą w znalezieniu winnego elementu jest to, że właściciel firmy zna swoją stronę zbyt dobrze. Wszystko wydaje mu się jasne, oczywiste i wygodne, bo przeszedł tę drogę setki razy i zna każdy zakamarek. Obca osoba widzi stronę pierwszy raz i napotyka przeszkody, których właściciel zupełnie nie dostrzega, bo dla niego są niewidzialne.

Dlatego tak cenne jest spojrzenie na własną stronę oczami kogoś, kto widzi ją świeżo. Przejście całej drogi klienta tak, jakby się ją widziało po raz pierwszy, i uczciwe zadanie pytań: czy od razu wiadomo, co tu można dostać, czy budzi to zaufanie, czy wiadomo, co zrobić dalej, czy nic nie zaskakuje ani nie zniechęca. Te pytania, zadane bez taryfy ulgowej dla własnej strony, ujawniają elementy, które dla wtajemniczonego są niewidoczne, a dla klienta stanowią barierę nie do przejścia.

To jeden z powodów, dla których spojrzenie kogoś z zewnątrz na stronę bywa tak wartościowe. Ktoś, kto nie zna firmy od podszewki, widzi ją tak, jak widzi ją klient, i wychwytuje przeszkody, które dla właściciela dawno stały się przezroczyste. Czasem jedna taka dostrzeżona i usunięta przeszkoda — ten jeden winny element — odblokowuje sprzedaż, która wcześniej po cichu wyciekała. W naszej pracy często wykonujemy właśnie takie świeże spojrzenie na strony firm, szukając konkretnego elementu, który zatrzymuje klientów tuż przed zakupem.

Element szósty: mówienie o produkcie zamiast o korzyści

Jest jeszcze jeden element, który po cichu zabija sprzedaż, a wynika ze sposobu, w jaki strona opisuje to, co firma oferuje. Bardzo wiele stron skupia się na cechach produktu — na tym, co to jest, z czego się składa, jakie ma parametry — zamiast na tym, co człowiek dzięki temu zyska. A klient nie kupuje cech, lecz korzyści; nie interesuje go produkt sam w sobie, lecz to, jak zmieni jego sytuację.

Różnica bywa subtelna, ale jej skutki są ogromne. Strona, która wylicza suche cechy, zostawia człowieka z pytaniem „i co z tego”. Strona, która pokazuje, co te cechy dla niego znaczą, jaki problem rozwiązują, jaką ulgę albo korzyść przynoszą, trafia go tam, gdzie zapada decyzja. Człowiek nie chce wiertarki, lecz dziury w ścianie i powieszonego obrazu. Nie chce usługi, lecz spokoju i rozwiązania kłopotu. Strona, która mówi językiem korzyści dla klienta, sprzedaje; strona, która mówi językiem własnego produktu, pozostawia człowieka obojętnym.

Częstym błędem jest też pomijanie rzeczy, które wydają się oczywiste. Firma myśli: „przecież każdy wie, że to mamy, nie będę tego pisać”. Tymczasem klient nie wie o produkcie tego, co wie firma, i każda niewypowiedziana zaleta to zaleta, której dla niego nie istnieje. Warto wypisać wszystko, co stanowi wartość, nawet rzeczy z pozoru oczywiste, bo to one budują w głowie klienta obraz tego, co zyskuje. Im pełniej i jaśniej strona pokazuje korzyści, tym wyższa staje się postrzegana wartość oferty — a wraz z nią gotowość do zakupu. Pominięcie tego elementu sprawia, że oferta wydaje się uboższa, niż jest naprawdę, i przegrywa z konkurencją, która lepiej pokazała to samo.

Element siódmy: niedopasowanie do tego, czego ludzie szukali

Ostatni element, który warto rozważyć, leży nie tyle na samej stronie, ile w relacji między stroną a tym, czego ludzie szukali, zanim na nią trafili. Bywa, że strona jest dobra, jasna i budząca zaufanie, a mimo to ludzie nie kupują, bo przyszli po coś innego, niż strona oferuje. To problem niedopasowania ruchu — na stronę trafiają niewłaściwi ludzie, których strona nie ma szans przekonać, bo szukali czegoś innego.

Dzieje się tak najczęściej, gdy reklama albo opis przyciągający ludzi obiecuje coś, czego strona potem nie spełnia, albo gdy firma jest znajdowana przez ludzi o intencjach niezgodnych z ofertą. Człowiek, który szukał czegoś tańszego, innego rodzaju albo w innym celu, wchodzi, orientuje się, że to nie to, i wychodzi — nie dlatego, że strona jest zła, lecz dlatego, że trafił nie tam, gdzie chciał. Wtedy problemem nie jest sama strona, lecz to, kto na nią trafia i z jakim oczekiwaniem.

Rozpoznanie tego elementu jest ważne, bo prowadzi do zupełnie innej naprawy niż poprawianie samej strony. Jeśli ludzie nie kupują, bo są niedopasowani, rozwiązaniem jest lepsze dobranie tego, kogo i czym przyciągamy, oraz zadbanie o spójność między obietnicą a tym, co strona oferuje. Człowiek, który trafia na stronę z właściwym oczekiwaniem i znajduje dokładnie to, czego szukał, kupuje znacznie chętniej niż ktoś przyciągnięty przypadkiem albo zwiedziony obietnicą, której strona nie dotrzymuje. Dlatego czasem winny element to nie coś na stronie, lecz rozjazd między nią a tym, czego naprawdę szukali ludzie, którzy na nią trafiają.

Dlaczego naprawa jednego elementu daje tak duży efekt

Warto zrozumieć, dlaczego usunięcie jednego winnego elementu potrafi tak bardzo zmienić wynik — bo to tłumaczy, czemu warto go szukać zamiast dolewać ruchu. Rzecz w tym, że element zabijający sprzedaż działa na wszystkich, którzy wchodzą na stronę. Nie odstrasza co dziesiątego czy co setnego, lecz dużą część każdego strumienia ludzi. Dlatego jego naprawa nie poprawia sprzedaży trochę, lecz potrafi ją zwielokrotnić, bo nagle przestaje odpadać cała grupa, która wcześniej rozbijała się o tę jedną przeszkodę.

Wyobraźmy sobie stronę, na którą wchodzi spory ruch, ale jakiś element sprawia, że większość ludzi odpada w jednym miejscu. Każdy nowy odwiedzający wpada w tę samą pułapkę. Dopóki ona istnieje, dolewanie ruchu tylko zwiększa liczbę ludzi, którzy się o nią rozbijają — więcej wejść, ale wciąż znikoma sprzedaż. Gdy jednak usuniemy tę przeszkodę, cały ruch, który dotąd marnował się w tym miejscu, zaczyna płynąć dalej, ku zakupowi. Z tego samego ruchu nagle pojawia się wielokrotnie więcej sprzedaży, bez wydania ani złotówki więcej na przyciąganie ludzi.

To jest właśnie powód, dla którego szukanie i naprawianie winnego elementu jest tak opłacalne. Daje efekt, którego nie da żadne rozsądne zwiększenie ruchu, a kosztuje znacznie mniej, bo nie wymaga ciągłego dopływu pieniędzy — wystarczy raz coś naprawić, by efekt został na stałe. Firma, która to rozumie, przestaje gonić za kolejnymi odwiedzającymi, a zaczyna pytać, co zatrzymuje tych, których już ma. To pytanie prowadzi do tańszych, skuteczniejszych i trwalszych rozwiązań niż wieczna walka o nowy ruch. Bo najtańsza sprzedaż to ta, którą odzyskujemy, przestając tracić ludzi już zainteresowanych.

Co to oznacza dla Państwa firmy

Jeśli ludzie wchodzą na Państwa stronę, ale nie kupują, to bardzo prawdopodobne, że winny jest konkretny element, który po cichu ich odstrasza — niejasność oferty, brak zaufania, brak jasnego następnego kroku, zbyt wolne wczytywanie albo niespodzianka tuż przed finalizacją. Dobra wiadomość jest taka, że skoro problem tkwi w konkretnym elemencie, to da się go znaleźć i naprawić, a wtedy z tego samego ruchu zacznie spływać znacznie więcej sprzedaży.

To zmienia całe podejście. Zamiast w nieskończoność walczyć o kolejnych odwiedzających, którzy wpadną w tę samą pułapkę, warto skupić się na znalezieniu i usunięciu tego, co zatrzymuje ludzi już obecnych na stronie. To tańsze, szybsze i trwalsze niż dolewanie ruchu do strony, która i tak nie zamienia go w klientów. Bardzo często sprzedaż, której brakuje, nie wymaga większej liczby odwiedzin, lecz usunięcia jednego elementu, który stoi ludziom na drodze do zakupu. Warto więc przejść własną stronę krok po kroku, tak jak zrobiłby to obcy człowiek, i uczciwie zapytać przy każdym etapie, czy coś tu nie zniechęca, nie myli albo nie budzi nieufności — bo odpowiedź na to pytanie zwykle wskazuje element, który po cichu kosztuje firmę najwięcej utraconej sprzedaży.

Jeśli chcą Państwo, byśmy spojrzeli na Państwa stronę świeżym okiem i znaleźli element, który zatrzymuje klientów tuż przed zakupem, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl

Oceń ten materiał

Zostaw pierwszy komentarz

Kategorie

Mecenasi prawdy

logo
logo opinieofirmach
logo optygizer
Kup miejsce reklamowe
1000 zł

Potrzebujesz wsparcia?

Zostaw dane, a my przeanalizujemy Twoją stronę i wrócimy z konkretami
Administratorem danych osobowych jest Pozycjonowanie stron. Dane osobowe osób korzystających z formularza przetwarzane są w celu identyfikacji nadawcy i obsługi zapytania. Podanie tych danych jest dobrowolne, ale niezbędne do podjęcia działań w celu przygotowania oferty. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych, w tym o przysługujących Państwu uprawnieniach i pełną nazwę firmy znajduje się w Polityce prywatności.

Wesprzyj rozwój bloga

Zobacz powiązane posty

reklama 1024x1024.png

Miejsce reklamowe – Blog

Premium miejsce reklamowe w sidebarze bloga PozycjonowanieStron.pl — największego w Polsce kompendium wiedzy o SEO i marketingu. Twoja reklama widoczna na każdym wpisie blogowym i w każdej kategorii, przez cały okres ekspozycji. Dostępne pakiety: 1, 3, 6 lub 12 miesięcy.