biuro@pozycjonowaniestron.pl222 500 844Konto
Państwa agencja nie wyrabia?
Oddzwonimy w 30 min!

Te błędy w komunikacie prasowym – natychmiast zniechęcają dziennikarzy

Natalia - Pozycjonowanie stron
Te błędy w komunikacie prasowym natychmiast zniechęcają dziennikarzy

Wyobraźmy sobie dziennikarza, który każdego dnia otwiera skrzynkę pełną kilkudziesięciu informacji prasowych od firm pragnących, by o nich napisano. Ma kilka sekund na każdą z nich, zanim zdecyduje, czy się jej przyjrzeć, czy skasować. W tej sytuacji o losie komunikatu decydują drobiazgi, które dla nadawcy wydają się nieistotne, a dla dziennikarza są sygnałem, że materiał nie jest wart jego czasu. Wiele firm wysyła komunikaty prasowe pełne błędów, które natychmiast je dyskwalifikują, i potem dziwi się, że media milczą.

Komunikat prasowy to jedno z podstawowych narzędzi budowania obecności firmy w mediach. Dobrze napisany, trafia do publikacji i buduje wizerunek. Źle napisany, ląduje w koszu, nawet jeśli kryje się za nim ciekawy temat. Różnica między jednym a drugim często sprowadza się do kilku konkretnych błędów, które zniechęcają dziennikarzy w pierwszych sekundach. W tym tekście pokażemy, jakie to błędy i jak ich unikać, by komunikat prasowy miał szansę zostać zauważony, a nie skasowany wraz z dziesiątkami innych.

Reklamowy bełkot zamiast informacji

Najczęstszy i najpoważniejszy błąd to mylenie komunikatu prasowego z reklamą. Firma, zamiast przekazać konkretną, wartościową informację, zalewa dziennikarza przesadnie promocyjnym językiem — superlatywami, ogólnikami, frazesami w rodzaju „najlepszy produkt”, „rewelacyjna usługa”, „rynkowy przełom”, „niezrównana jakość”. Dla firmy brzmi to dumnie. Dla dziennikarza to sygnał, że nie ma tu informacji, tylko autopromocja, którą natychmiast się odrzuca.

Rzecz w tym, że dziennikarz nie jest od reklamowania firmy. Jego zadaniem jest przekazywać czytelnikom wartościowe, rzetelne informacje, a nie powtarzać peany, które firma śpiewa sama o sobie. Komunikat naszpikowany superlatywami bez pokrycia w faktach jest dla niego bezużyteczny, bo nie może go opublikować — czytelnicy natychmiast wyczuliby reklamę. Co więcej, taki komunikat psuje wizerunek nadawcy, bo pokazuje, że nie rozumie on, czym jest praca dziennikarza, i traktuje media jak tablicę z ogłoszeniami do wykorzystania bez opłat.

Lekarstwem jest zastąpienie reklamowego bełkotu konkretem. Zamiast pisać, że produkt jest „rewelacyjny”, trzeba podać fakty, które pozwolą czytelnikowi samemu to ocenić — konkretne dane, liczby, kontekst, opinie ekspertów. Zamiast ogólników, rzeczowa informacja o tym, co się wydarzyło, co jest nowe, dlaczego to ważne. Język powinien być jasny i rzeczowy, a nie naszpikowany przymiotnikami. Dziennikarz, który dostanie taki konkretny, wartościowy materiał, może go wykorzystać, bo dostarcza informacji, a nie reklamy. To podstawowa różnica między komunikatem, który trafia do publikacji, a tym, który ląduje w koszu.

Temat niedopasowany do dziennikarza

Drugi częsty błąd, który natychmiast zniechęca, to wysyłanie informacji o tematyce zupełnie niedopasowanej do dziennikarza czy medium. Firma, korzystając z masowej bazy kontaktów, wysyła ten sam komunikat do wszystkich naraz — i w efekcie informacja o nowym produkcie technologicznym trafia do dziennikarza piszącego o kulturze, a materiał o usłudze dla firm do redaktora zajmującego się sportem. Taki komunikat jest natychmiast kasowany, bo trafił do niewłaściwej osoby.

To poważny błąd nie tylko dlatego, że marnuje szansę na publikację, ale i dlatego, że psuje relacje z mediami. Dziennikarz, który regularnie dostaje od firmy materiały kompletnie niezwiązane z jego tematyką, zaczyna ją traktować jak nadawcę spamu i przestaje czytać jej maile w ogóle — także te, które kiedyś mogłyby go zainteresować. Firma traci wiarygodność i zostaje jej przypięta łatka kogoś, kto nie szanuje czasu innych i wysyła wszystko do wszystkich, byle masowo.

Lekarstwem jest dopasowanie. Zanim wyśle się komunikat, trzeba pomyśleć, kogo dany temat naprawdę może zainteresować — który dziennikarz pisze o takich sprawach, które medium publikuje takie treści. Komunikat o usłudze dla firm wysyła się do osób piszących o biznesie, a nie do wszystkich z brzegu. To wymaga więcej pracy niż masowa wysyłka, ale dramatycznie zwiększa szansę na publikację i buduje, zamiast psuć, relacje z mediami. Dziennikarz, który dostaje od firmy wyłącznie trafnie dobrane materiały, zaczyna ją cenić jako rzetelne źródło, a nie unikać jak nadawcy spamu.

Tytuł, który nie zachęca do otwarcia

Trzeci błąd dotyczy pierwszej rzeczy, jaką widzi dziennikarz — tytułu wiadomości. To on decyduje w ułamku sekundy, czy mail zostanie otwarty, czy zignorowany. Tytuł przepełniony ogólnikami, nudny, niejasny albo brzmiący jak reklama sprawia, że wiadomość ginie wśród dziesiątek innych albo wręcz trafia do spamu, choćby sama treść miała potencjał.

Dziennikarz, otwierając skrzynkę pełną komunikatów, przegląda tytuły i wybiera te, które obiecują coś wartościowego. Tytuł, który mówi „nasza firma jest świetna”, nie obiecuje nic. Tytuł, który zawiera konkretną wartość — nowość, ciekawostkę, ważną liczbę, nazwisko znanej osoby, zaskakujący fakt — daje dziennikarzowi powód, by zajrzeć głębiej. To pierwsza bariera, przez którą musi przejść komunikat, i bardzo wiele materiałów upada już na niej, bo nadawca nie pomyślał o tym, jak zachęcić do otwarcia.

Dobry tytuł jest konkretny i obiecuje wartość. Nie chwali firmy, lecz wskazuje, co ciekawego kryje się w środku. Zamiast „informacja prasowa firmy X”, lepiej napisać, co właściwie się wydarzyło i dlaczego to ważne. Tytuł powinien dać dziennikarzowi przedsmak tego, co znajdzie, i powód, by poświęcić materiałowi te kilka sekund. To pozornie drobny element, a często decyduje o całym losie komunikatu, bo bez otwartego maila nawet najlepsza treść nie ma żadnej szansy. Warto więc poświęcić tytułowi tyle samo uwagi co całej reszcie, bo to on jest bramą, przez którą wszystko inne musi przejść.

Pomocne bywa wyobrażenie sobie, że tytuł komunikatu konkuruje z kilkudziesięcioma innymi w skrzynce dziennikarza tego samego dnia. Wszystkie chcą jego uwagi, wszystkie obiecują, że są ważne. W tym tłoku wygrywa ten tytuł, który najszybciej i najwyraźniej pokazuje konkretną wartość — coś, czego dziennikarz nie chce przegapić. To ćwiczenie wyobraźni pomaga porzucić tytuły ogólnikowe i autopromocyjne na rzecz takich, które naprawdę wyróżniają się w tłumie. Bo komunikat nie konkuruje w próżni, lecz w zatłoczonej skrzynce, i tylko tytuł, który tę konkurencję wygra, daje treści szansę zaistnienia.

Jeśli chcą Państwo, byśmy pomogli przygotować komunikaty prasowe, które trafiają do publikacji, a nie do kosza, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl

Błędy, literówki i niechlujstwo

Czwarty błąd jest banalny, a zabójczy — błędy w samym komunikacie. Literówki, pomyłki merytoryczne, błędy stylistyczne, różne czcionki, niechlujne formatowanie. Każdy taki drobiazg jest dla dziennikarza sygnałem, że materiał przygotowano niedbale, a niedbały materiał budzi nieufność wobec zawartych w nim informacji. Skoro firma nie sprawdziła ortografii, to czy sprawdziła fakty?

Dla dziennikarza ma to bardzo praktyczne znaczenie. Jeśli komunikat jest pełen błędów, musi go gruntownie przeredagować, zanim go wykorzysta, a na to często nie ma czasu. Materiał dopięty na ostatni guzik, gotowy do publikacji bez poprawek, ma znacznie większą szansę, bo ułatwia dziennikarzowi pracę. Materiał wymagający żmudnego poprawiania ląduje na końcu kolejki albo w koszu, bo dziennikarz wybierze ten, przy którym będzie miał najmniej roboty. W natłoku komunikatów wygrywają te, które nie wymagają wysiłku.

Lekarstwem jest staranność i sprawdzanie. Komunikat trzeba przeczytać kilka razy, najlepiej dać go do sprawdzenia także komuś innemu, bo świeże oko wychwytuje błędy, których autor już nie widzi. Warto sprawdzić nie tylko ortografię i styl, ale i fakty, dane, nazwy — bo błąd merytoryczny jest jeszcze groźniejszy niż literówka, gdyż podważa wiarygodność całego materiału i może narazić na kompromitację także dziennikarza, który by go wykorzystał. Dopięty na ostatni guzik komunikat to wyraz szacunku dla czasu dziennikarza i jego pracy — a ten szacunek wraca w postaci większej skłonności do publikacji.

Brak materiałów wizualnych

Piąty błąd to wysyłanie samego tekstu, bez żadnych materiałów wizualnych. Dziś dziennikarz potrzebuje nie tylko treści, ale i dobrego zdjęcia, grafiki czy infografiki, które uzupełnią materiał. Komunikat pozbawiony takich elementów jest dla niego mniej atrakcyjny, bo wymaga dodatkowej pracy nad znalezieniem oprawy wizualnej, a często bez niej materiał w ogóle nie nadaje się do publikacji.

To ważny, a często pomijany element. Dobre zdjęcie w wysokiej jakości, sensowna grafika czy infografika nie tylko ułatwiają dziennikarzowi pracę, ale i zwiększają szansę, że materiał zostanie wykorzystany, bo gotowy komplet — tekst plus oprawa — jest po prostu wygodniejszy. Trzeba przy tym pamiętać, by nie obciążać maila ciężkimi załącznikami, które zapchają skrzynkę dziennikarza. Lepiej umieścić materiały wizualne w łatwo dostępnym miejscu i podać do nich link, tak by dziennikarz dostał komplet, a jego skrzynka pozostała lekka.

Dbałość o stronę wizualną to znów wyraz zrozumienia potrzeb dziennikarza. Firma, która dostarcza gotowy, kompletny materiał — dobrą treść, trafny tytuł, sensowne zdjęcia, wszystko dopięte — daje dziennikarzowi powód, by sięgnąć właśnie po nią spośród dziesiątek innych. Firma, która wysyła sam suchy tekst bez oprawy, utrudnia pracę i przegrywa z tymi, którzy o tę oprawę zadbali. To kolejny drobiazg, który w natłoku komunikatów potrafi przeważyć szalę na korzyść albo niekorzyść, w zależności od tego, czy firma o nim pomyślała.

Brak personalizacji i masowa wysyłka

Szósty błąd to bezosobowa, masowa wysyłka, w której widać, że ten sam komunikat poszedł do setek odbiorców naraz. Dziennikarz wyczuwa to natychmiast — po bezosobowym zwrocie, po braku jakiegokolwiek odniesienia do niego czy jego pracy, po tym, że materiał wyraźnie nie był pisany z myślą o nim. Taka wysyłka jest jak wrzucanie ulotek do wszystkich skrzynek naraz, a dziennikarze, jak wszyscy, lekceważą to, co bezosobowe i masowe.

To nie znaczy, że trzeba pisać każdy komunikat całkowicie od nowa dla każdego dziennikarza. Chodzi o coś subtelniejszego — o sygnał, że materiał trafia do konkretnej osoby nieprzypadkowo. Czasem wystarczy jedno zdanie nawiązujące do tego, czym dany dziennikarz się zajmuje, albo do wcześniejszego kontaktu, by poczuł, że poświęcono mu uwagę. Taki drobny gest personalizacji potrafi zupełnie zmienić odbiór, bo pokazuje, że firma zna pracę dziennikarza i wybrała go świadomie, a nie wrzuciła do masowej bazy.

Personalizacja wiąże się ściśle z dopasowaniem tematu, o którym była mowa wcześniej. Firma, która wysyła trafnie dobrane materiały do właściwych osób, z drobnym sygnałem, że robi to świadomie, buduje relacje z mediami. Firma, która masowo zalewa wszystkich tym samym bezosobowym komunikatem, te relacje psuje i z czasem trafia na czarną listę nadawców, których maile się ignoruje. W relacjach z mediami, jak w każdych relacjach, liczy się to, czy traktuje się drugą stronę jak konkretnego człowieka, czy jak jeden z tysiąca adresów w bazie. Ta różnica decyduje o tym, czy komunikat zostanie przeczytany, czy skasowany.

Co naprawdę interesuje dziennikarza

Żeby zrozumieć, jak pisać dobre komunikaty, warto na chwilę wejść w buty dziennikarza i zrozumieć, czego on naprawdę szuka. Dziennikarz nie szuka okazji do nieodpłatnego reklamowania firm. Szuka tematów, które zainteresują jego czytelników — czegoś nowego, ważnego, ciekawego, zaskakującego, użytecznego. Komunikat, który mu to oferuje, jest wartościowy. Komunikat, który oferuje tylko autopromocję firmy, jest bezużyteczny.

To przesunięcie perspektywy jest kluczem do wszystkiego. Firma pisząca komunikat myśli zwykle o tym, co ona chce przekazać — o swoim produkcie, sukcesie, ofercie. Dziennikarz myśli o tym, co zainteresuje jego czytelników. Dobry komunikat powstaje tam, gdzie te dwie perspektywy się spotykają — gdzie firma znajduje w tym, co chce przekazać, element naprawdę interesujący dla szerszej publiczności. To może być nieoczywisty fakt, ciekawe dane, nowe zjawisko, którego firma jest częścią, użyteczna dla czytelników wiedza. Firma, która potrafi taki element znaleźć i wyeksponować, daje dziennikarzowi to, czego on szuka.

Dlatego najlepsze komunikaty prasowe to te, które patrzą na firmę oczami czytelnika, a nie oczami właściciela. Zamiast pytać „co chcemy o sobie powiedzieć”, pytają „co w tym, co robimy, jest naprawdę ciekawe dla ludzi z zewnątrz”. Ta zmiana sprawia, że komunikat przestaje być autopromocją, a staje się wartościową informacją, którą dziennikarz chętnie wykorzysta. To różnica między firmą, która zalewa media bezużytecznymi peanami o sobie, a firmą, która dostarcza mediom wartościowych tematów i z czasem staje się dla nich cenionym źródłem. Ta druga firma buduje obecność w mediach; pierwsza tylko zapełnia kosze redakcyjnych skrzynek.

Zbyt długi i przegadany komunikat

Kolejny błąd, który zniechęca dziennikarzy, to przesadna długość. Firma, chcąc powiedzieć wszystko, tworzy komunikat na wiele stron, pełen szczegółów, dygresji i pobocznych wątków. Dziennikarz, który dostaje taki materiał, widzi ścianę tekstu i odkłada go na potem, które często nigdy nie nadchodzi. W natłoku codziennych komunikatów wygrywają te zwięzłe, które da się ogarnąć jednym spojrzeniem.

Sztuka polega na powiedzeniu tego, co najważniejsze, w sposób zwięzły i uporządkowany. Komunikat prasowy nie jest miejscem na opowiadanie całej historii firmy ani na wyliczanie wszystkich jej zalet. Jest miejscem na przekazanie jednej konkretnej informacji — co się wydarzyło, dlaczego to ważne, co z tego wynika — w sposób, który dziennikarz przyswoi w kilka chwil. Najważniejsze powinno być na początku, bo dziennikarz czyta od góry i często nie dochodzi do końca. Szczegóły, które mogą zainteresować, ale nie są kluczowe, można umieścić dalej albo udostępnić na życzenie.

Ta zasada wynika wprost z tego, jak pracuje dziennikarz. Ma mało czasu i wiele materiałów do przejrzenia, więc nagradza te, które szanują jego czas, a karze te, które go marnują. Zwięzły, dobrze uporządkowany komunikat, w którym najważniejsze jest od razu widoczne, daje się szybko ocenić i wykorzystać. Przegadany, chaotyczny materiał wymaga przedzierania się przez gąszcz słów w poszukiwaniu sedna, a na to mało kto ma cierpliwość. Dlatego mniej znaczy tu więcej — komunikat krótszy, lecz treściwy, ma większą szansę niż długi, lecz rozwlekły. Umiejętność streszczenia tego, co istotne, jest jedną z najważniejszych w pisaniu komunikatów, które trafiają do publikacji.

Brak dostępności po wysłaniu

Błędem, o którym mało kto myśli, jest brak dostępności firmy po wysłaniu komunikatu. Dziennikarz, którego zainteresował temat, często ma pytania — chce coś doprecyzować, poprosić o dodatkowy materiał, potwierdzić fakt. Jeśli firma nie odpowiada szybko albo osoba wskazana do kontaktu jest nieosiągalna, dziennikarz rezygnuje, bo ma swoje terminy i nie będzie czekał. Zainteresowanie, które udało się wzbudzić, ulatnia się przez brak reakcji.

To szczególnie bolesna strata, bo dotyczy sytuacji, w której najtrudniejsze już się udało — dziennikarz zwrócił uwagę na materiał i chce go wykorzystać. Wystarczyło wtedy szybko odpowiedzieć na jego pytanie, dostarczyć to, o co prosi, i materiał trafiłby do publikacji. Brak szybkiej reakcji w tym momencie to zmarnowanie całego wcześniejszego wysiłku. Dziennikarze pracują pod presją czasu i terminów, więc zwłoka w odpowiedzi, nawet o dzień czy dwa, często oznacza, że temat przejdzie, a materiał się nie ukaże.

Dlatego część dobrego przygotowania komunikatu to zadbanie o dostępność po jego wysłaniu. Osoba wskazana do kontaktu powinna być naprawdę osiągalna i gotowa szybko reagować na pytania dziennikarzy. Warto mieć przygotowane dodatkowe materiały, które można od razu wysłać na życzenie. To pozornie drobny element, a decyduje o tym, czy wzbudzone zainteresowanie zamieni się w publikację, czy rozpłynie się przez brak reakcji. Firma, która jest dostępna i szybko reaguje, ułatwia dziennikarzowi pracę na ostatniej prostej. Firma, która znika po wysłaniu komunikatu, traci publikacje, które były już w zasięgu ręki.

Relacje z mediami buduje się latami

Warto spojrzeć na komunikaty prasowe szerzej — nie jako na pojedyncze wysyłki, lecz jako na element długofalowej relacji z mediami. Pojedynczy dobry komunikat może trafić do publikacji, ale prawdziwą wartość daje zbudowana z czasem relacja, w której dziennikarze znają firmę, ufają jej jako rzetelnemu źródłu i chętnie sięgają po jej materiały. Taka relacja jest cenniejsza niż jakikolwiek pojedynczy sukces, bo procentuje raz po raz.

Ta relacja buduje się tak, jak każda inna — konsekwentnym, rzetelnym działaniem. Firma, która regularnie dostarcza dziennikarzom trafnie dobrane, wartościowe, dobrze przygotowane materiały, z czasem zyskuje reputację solidnego źródła, którego maile warto czytać. Firma, która zalewa media bezosobowym spamem pełnym reklamowego bełkotu, zyskuje reputację nadawcy, którego maile się ignoruje. Te dwie reputacje budują się tymi samymi pojedynczymi komunikatami — różnica leży w tym, czy każdy z nich szanuje dziennikarza i jego czytelników, czy traktuje media jak narzędzie autopromocji.

Dlatego każdy komunikat prasowy warto traktować nie tylko jako szansę na jedną publikację, ale jako cegłę w budowaniu długofalowej relacji z mediami. Dobry komunikat tę relację wzmacnia, zły ją nadweręża. Firma, która myśli długofalowo, dba o jakość każdego materiału, bo wie, że buduje nim reputację, która zaowocuje w przyszłości. Z czasem taka firma osiąga stan, w którym dziennikarze sami się do niej zwracają, traktując ją jako eksperta i źródło wartościowych tematów. To jest cel, do którego warto dążyć — nie pojedyncza publikacja wymuszona nachalną wysyłką, lecz trwała relacja, w której media i firma współpracują z obopólną korzyścią. Taka relacja jest jednym z najcenniejszych zasobów w budowaniu wizerunku firmy, a buduje się ją cierpliwie, jednym dobrym komunikatem po drugim.

Co to oznacza dla Państwa firmy

Komunikat prasowy to potężne narzędzie budowania obecności firmy w mediach, ale tylko wtedy, gdy jest przygotowany z myślą o dziennikarzu i jego czytelnikach, a nie wyłącznie o tym, co firma chce o sobie powiedzieć. Najczęstsze błędy, które natychmiast zniechęcają dziennikarzy — reklamowy bełkot zamiast konkretu, temat niedopasowany do odbiorcy, nudny tytuł, literówki i niechlujstwo, brak materiałów wizualnych, bezosobowa masowa wysyłka — wszystkie wynikają z jednej przyczyny: z patrzenia na komunikat oczami firmy, a nie oczami dziennikarza.

Dobra wiadomość jest taka, że każdy z tych błędów da się wyeliminować, a dobrze przygotowany komunikat ma realną szansę trafić do publikacji i zbudować wizerunek firmy. Klucz w tym, by przestać traktować media jak tablicę z ogłoszeniami do wykorzystania bez opłat, a zacząć dostarczać im tego, czego naprawdę szukają — wartościowych, konkretnych, dobrze przygotowanych informacji ciekawych dla czytelników. Firma, która to robi, z czasem staje się dla dziennikarzy cenionym źródłem, a jej komunikaty są czytane, a nie kasowane. To długofalowa inwestycja w relacje z mediami, która procentuje obecnością w publikacjach i budowaniem wizerunku eksperta w swojej dziedzinie.

Warto na koniec potraktować ten tekst jako listę kontrolną, którą można przyłożyć do własnych komunikatów przed ich wysłaniem. Czy materiał zawiera konkret zamiast reklamowego bełkotu? Czy trafia do właściwych dziennikarzy? Czy tytuł zachęca do otwarcia? Czy jest dopięty na ostatni guzik, bez błędów? Czy ma sensowną oprawę wizualną? Czy nie jest przegadany? Czy firma będzie dostępna po wysłaniu? Uczciwe przejście przez te pytania przed każdą wysyłką dramatycznie zwiększa szansę, że komunikat zostanie zauważony, a nie skasowany — i z czasem buduje reputację firmy jako rzetelnego, cenionego partnera dla mediów.

Jeśli chcą Państwo, byśmy pomogli przygotować komunikaty prasowe i zbudować relacje z mediami, które realnie przekładają się na publikacje, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 500 844 lub mailowo: biuro@pozycjonowaniestron.pl

Oceń ten materiał

Zostaw pierwszy komentarz

Kategorie

Mecenasi prawdy

logo
logo opinieofirmach
logo optygizer
Kup miejsce reklamowe
1000 zł

Potrzebujesz wsparcia?

Zostaw dane, a my przeanalizujemy Twoją stronę i wrócimy z konkretami
Administratorem danych osobowych jest Pozycjonowanie stron. Dane osobowe osób korzystających z formularza przetwarzane są w celu identyfikacji nadawcy i obsługi zapytania. Podanie tych danych jest dobrowolne, ale niezbędne do podjęcia działań w celu przygotowania oferty. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych, w tym o przysługujących Państwu uprawnieniach i pełną nazwę firmy znajduje się w Polityce prywatności.

Wesprzyj rozwój bloga

Zobacz powiązane posty

reklama 1024x1024.png

Miejsce reklamowe – Blog

Premium miejsce reklamowe w sidebarze bloga PozycjonowanieStron.pl — największego w Polsce kompendium wiedzy o SEO i marketingu. Twoja reklama widoczna na każdym wpisie blogowym i w każdej kategorii, przez cały okres ekspozycji. Dostępne pakiety: 1, 3, 6 lub 12 miesięcy.